niedziela, 21 czerwca 2020

275. Szczur w domu!

 Pojawił się w domu dość niespodziewanie. Narobił rumoru, podjadał w nocy szarlotkę,  łaził po książkach bezkarnie! Już miałam dzwonić po ekipę do deratyzacji, gdy w końcu opasłe tomisko jednej z powieści dosłownie spłaszczyło gryzonia ;) Ależ to była ulga! 

 Szczurek powstawał w tajemnicy przed mężem, bo był upominkiem dla niego od dzieci z okazji dnia ojca, który w Anglii jest obchodzony nieco wcześniej niż w Polsce, czyli 21 czerwca. Dodatkowo tata dostał od dzieci piękne, ręcznie robione karti z życzeniami :) 


 Od dawna oglądałam te wszystkie cudne szczurki w internecie obiecując sobie, że w końcu sama takiego zrobię. Czas upływał a ja jakoś nie mogłam się za niego zabrać.

Dzięki uprzejmości Magdaleny otrzymałam wzór po polsku, który nieco ułatwił mi zadanie. 
Jestem jej za to bardzo wdzięczna. DZIĘKUJĘ :) 











 Na koniec jeszcze kilka zdjęć z ogródka. Wygląda na to, że doczekam się jakichś zbiorów, co mnie niezmiernie cieszy ;)







Pozdrawiam gorąco :) 

sobota, 13 czerwca 2020

274. Cape Gooseberry koniec.

  Dzisiaj krótko i na temat. W końcu skończyłam moją miechunkę :) Haft nie jest jeszcze oprawiony i pewnie w najblizszym czasie nie będzie.  Jestem zadowolona z tego jak wygląda obrazek po skończeniu. Haftowałam na lnie marmurkowym Belfast Vintage 32 ct muliną DMC. Haft jest bardzo wymagający, bo są w nim półkrzyżyki, krzyżyki z łączonych kolorów, krzyżyki z jednej, dwóch i trzech nitek, oraz niesamowita ilość konturów w różnych kolorach, które dają się we znaki nie jednej hafciarce ;) 







Uparłam się, żeby mieć miechunkę w swoim ogródku. Wysiałam ją wczesną wiosną w doniczce i trzymałam w domu do czasu aż minęły przymrozki. Jak ktoś nie wie, to tak wygląda miechunka zanim wyda kwiaty i owoce. 




piątek, 5 czerwca 2020

273. Owalna serwetka i szkody spowodowane gradobiciem.

 Tydzień temu pisałam min. o tym jaką mamy piękną, upalną pogodę. 
Teraz jest już zupełnie inaczej. Standardowo można rzec :) Raz świeci słońce i jest w miarę ciepło, a za chwilę, wieje chłodny wiatr albo dodatkowo pada deszcz. Ale żeby zbytniej monotonii nie było, to dzisiaj jeszcze dwukrotnie padał grad. Za pierwszym razem lodowe kulki były niewielkie i nie uczyniły żadnych szkód, ale za drugim razem już nieco większe i to w połączeniu z porywistym wiatrem. Odbyło się to tak niespodziewane, że  paprykę i bakłażan które uprawiam w wiadrach nie zdążyłam nawet pownosić do tunelu, co niestety poskutkowało podziurawieniem liści :(  Myślę jednak, że rośliny spokojnie odbiją, bo na szczęście wierzchołki nie są uszkodzone. 








 Oprócz gradowych zniszczeń, żeby tak pesymistycznie nie było, mam jeszcze do pokazania zaległą, owalną serwetkę. Wzór pochodzi z gazetki Sabrina Robótki 2/2016. Wielkość serwetki 33 x 50cm. Kordonek muza 20 i szydełko 1.25. 
 Serwetkę robi się etapami, najpierw środek, poźniej dorabia się dwa środkowe ananasy, a następnie obrabia całość.











Pozdrawiam i do następnego razu :)


sobota, 30 maja 2020

272. Lato w maju :)

 Wiem od rodziny i znajomych, że pogoda w Polsce obecnie nie rozpieszcza. Zupełnie inaczej ma się sprawa w Anglii. Temperatury przekraczają 20 stopni już od ponad tygodnia. 
Jest sucho, ale na szczęście mój mały ogródeczek jestem w stanie podlewać wężem każdego wieczora. Większość roślin pięknie rośnie, co cieszy mnie niezmiernie. 
Jestem niezwykle wdzięczna, że mam ten niewielki skrawek ziemi, który zapewnia mi tyle radości.
Znalazło się miejsce na niewielki zakątek wypoczynkowy tuż za pergolą, która całkowicie zakryta  clematisem rzuca przyjemny cień w upalne dni. 
Stolik z pomocą męża zrobiłam z paleniska, które czasy świetności miało już dawno za sobą.  Płyta z deski bukowej pomalowana kilkakrotnie lakierem zasłoniła dziurę. Ramę pomalowałam farbą w sprayu na czarny kolor. Stolik, choć nie idealny sprawdza się świetnie :)

Poniżej mój kącik wypoczynkowy:)



I widok z drugiej strony. 
Jak już wiele razy zaznaczałam ogródek jest naprawdę niewielki, więc możliwości uprawy roślin mam ogroaniczone. Jak widać poniżej radzę sobie też w taki sposób, że sporo roślin uprawiam w donicach i innych pojemnikach, co widać w oddali na poniższym zdjęciu.



Kilka krzaczków truskawek, a ile radości ;)





Nawet mama dostała co nieco, a może miałam tylko ich popilnować ;) 



Jak już jestem przy temacie truskawek to pokażę jak wyglądają maleńkie truskawki wyhodowane z nasionek, które dostałam od kolegi z pracy. Ja sama jeszcze nigdy nie wysiewałam truskawek. Zawsze uprawiałam je z pędów.




W tunelu foliowym pojawiły się pierwsze malenkie pomidorki. Dwa dopiero :) 




 Niedawno byłam w sklepie ogrodniczym dokupić ziemi i zobaczyłam dwie odmiany petunii, które sprawiły, że oniemiałam z zachwytu i choć cena nie była specjalnie zachęcająca musiałam je nabyć :) 
Jedna to Glacier Sky a druga Lightening Sky.

Prawda że ładne? :) 





Wiecie, że mam słabość do fotografowania kwiatów.
Poniżej kilka okazów z mojgo ogródka :) 













 Wspominałam, że wbrew wszelkim standardom lato u nas.  Nie mogłam odmówić dzieciakom tej przyjemności :) 




Pozdrawiam serdecznie :) 

sobota, 16 maja 2020

271. Ostatnie przymrozki minęły ;)

 Przeszli już zimni ogrodnicy i zimna Zośka. Nie powinno już być wiosennych przymrozków, co mnie niezmiernie cieszy. Agrowłóknina z ogórków została zdjęta, a część pomidorków wsadzona w pojemnikach na stałe opuściła tunel foliowy. Zostały mi jeszcze do wsadzenia bakłażany, ale muszę je  najpierw zahartować. 
W ogródku zaczyna się dużo dziać. Z każdym dniem jest bardziej zielono i kolorowo :) 





Orlik, który sam zdecydował, że chce zamieszkać u mnie w ogódku. Nigdy nie miałam tych kwiatów :) Przypuszczam, że to ptaszki zrobiły mi miły prezent. Może w podziękowaniu za poidło :) 







Zaczyna kwitnienie rododendron :) 





Pojawiłay się pierwsze kwiaty na pomidorkach :) 





 Oprócz ogródka mam jeszcze do pokazania niewielką serwetkę wykonaną z nici Muza 2O szydełkiem 1,25. Wzór pochodzi z numeru Sabrina Robótki extra. Szydełkowe dekoracje 2/2016. Średnica tej serwetki wynosi ok 30cm. 





Pozdrawiam cieplutko :)