niedziela, 6 października 2019

256. Ogródek po wakacjach.


 Trochę jestem w plecy z pokazywaniem niektórych ważnych dla mnie rzeczy. Tak jak wspomniałam w ostatnim wpisie dzisiaj pokazuję mój ogródek taki, jakim go zastałam po powrocie z wakacji.

 Szwagier sumiennie wszystko podlewał wywiązując się z danej mi obietnicy :) Roślinność była tak bujna, że ogródek przez te niecałe trzy tygodnie zmienił się nie do poznania. Musiałam czym prędzej zająć się zbieraniem, tego co urosło, mrożeniem i robieniem przetworów.
 Wczoraj z kolei usunęłam większość roślin, zebrałam ostatnie plony oraz opróżniłam kompostownik. Zostały jeszcze niektóre warzywa i kwiaty, ale to już zupełnie inny widok.
















 Pomidorki Yellow Pear okazały się bardzo smaczne i były wyjadane w pierwszej kolejności. Z pewnością będę je uprawiać w kolejnych latach.





Bawole serce to już u mnie tradycja :)



 W tym roku oprócz zwykłej cukinii uprawiałam również włoską odmianę cukinii pnącej Trombetta di Albenga. Jak dla mnie jest rewelacyjna. Rośnie cienka, bardzo długa, ma jasny, delikatny miąższ.







Pozdrawiam :)

czwartek, 26 września 2019

255. Wakacje w Polsce.

 Kolejna moja długa przerwa w pisaniu bloga. Mam wrażenie, że czas dosłownie ucieka mi przez palce. 
Ponad dwa tygodnie sierpnia spędziliśmy  w Polsce. Był to czas poświęcony głównie rodzinie, ale nie tylko. Udało nam się spędzić kilka dni w Pieninach. Naszą bazą wypadową był Czorsztyn. Pierwszego dnia pobytu w górach padał deszcz, więc wykorzystaliśmy go na zwiedzanie zamku w Niedzicy, ruin zamku w Czorsztynie oraz zapory na Jeziorze Czorsztyńskim. Do Niedzicy dopłynęliśmy gondolą przez Jezioro Czorsztyńskie, co stanowiło dodatkową atrakcję dla dzieciaków. 







Drugiego dnia pogoda nam sprzyjała więc pokonaliśmy dość długą trasę z Czorsztyna na Trzy Korony (982 m)  a następnie na Sokolicę (747m). Z Sokolicy zeszliśmy szlakiem do Szczawnicy gdzie trzeba było zaliczyć przeprawę flisacką przez Dunajec ku wielkiej uciesze dzieciaków. Tam już były wyczekiwane przez wszystkich zimne napoje i lody :) 










Trzeciego dnia zdobyliśmy najwyższy szczyt Pienin - Wysoką (1050 m), który jest zaliczany do Korony Gór Polski. Na Wysoką wchodziliśmy zielonym szlakiem wiodącym przez malowniczy Wąwóz Homole. W drodze powrotnej ostatni odcinek trasy pokonaliśmy kolejką, ażeby dzieciaki miały dodatkową atrakcję. 







Muszę przyznać, że dzieciaki były niesamowite! Dzielnie pokonały szmat drogi w niekiedy dość trudnych, wymagających warunkach. Córka(prawie 6 lat) skorzystała z pomocy taty zaledwie kilka razy, a syn (prawie 9 lat) szedł cały czas na przodzie przewodząc całej naszej grupie :) 


 Te kilka dni spędzone w górach były dla nas niesamowite. Oderwanie się od różnych spraw , wysiłek fizyczny i niesamowite widoki sprawiły, że wypoczęliśmy, naładowaliśmy bateryjki :) 



 W następnym poście pokażę jak wyglądał mój ogródek po powrocie do Anglii ;) 

Pozdrawiam cieplutko :) 

poniedziałek, 1 lipca 2019

254. Ogródek w ostatnim dniu czerwca.


 Na lato w tym roku w Anglii przyszło nam naprawdę długo czekać. Dopiero ostatni tydzień był naprawdę ciepły i słoneczny. Wcześniej było zimno i deszczowo.

Ogórki z uporem maniaka siałam, kilka razy i za każdym razem coś je trafiało. Nie powschodziły, albo umarzły, albo coś je pożarło... Gdzieś tak za za czwartym, albo piątym razem (nie wiem dokładnie bo zgubiłam rachubę) udało się - przetrwały, ale nie można powiedzieć, że pięknie rosną. Było za zimno i dosłownie stały w miejscu.







 Pietruszka choć przecież odporna na zimno w tym roku jakoś nie chciała u mnie rosnąć. Zasiałam niedawno drugi raz i myślę, że tym razem będzie lepiej.




Buraczki nie jakoś wspaniale, ale rosną.




 Z jarmużem też miałam przeprawę. Sadziłam go kilka razy bo posmakował dzikim gołębiom. Na początku myślałam, że to ślimaki ucztują. Problemy się skończyły po tym jak zamontowałam siatki ochronne. Jakby tego było mało teraz zaatakował go mączlik. Zastosowałam ekologiczny oprysk z bakterii bacillus thuringiensis i jestem ciekawa jakie będą efekty. Oprysk jest zupełnie nieszkodliwy dla ludzi i zwierząt. Działa jedynie na gąsienice. Nie chcę używać żadnych chemicznych środków więc dlatego sięgnęłam po taki specyfik. Kupiłam go w postaci proszku przez internet.




W tym roku w moim małym tunelu foliowym (3x2m) uprawiam trzy rodzaje pomidorków:
Yellow Pear - małe żółte pomidorki w kształcie gruszki, Tigerella z owocami w tygrysie paski oraz Bawole Serce. Dwie pierwsze odmiany są dla mnie nowe, bo nigdy wcześniej ich nie uprawiałam.






 Pierwszy raz w tym roku uprawiam groszek cukrowy, który dosłownie przerósł moje oczekiwania :) Córcia uwielbia zrywać strąki i wyjadać zawartość podczas zabawy w ogrodzie.








 Winogrono pięknie rośnie i jest już na tyle duże, że praktycznie zasłania przód tunelu foliowego tworząc ścianę z zielonych liści. W miejscu gdzie winogrono łączy się z clematisem znajduje się klimatyczne niby wejście, za którym są drzwi do tunelu. Zawsze mi się podobały ogrody z tego typu zakamarkami :)






 Na koniec jeszcze zdjęcia innych moich ogrodowych zakątków :)
































Pozdrawiam :)