Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 lutego 2021

286. Chusta Klaziena.

  Po mojej dość długiej nieobecnośći przychodzę pokazać chustę Klaziena, którą wykonałam z włóczki Yarn Art Flowers w kolorze 298. 

 Na którymś z etapów popełniłam błąd, i w żaden sposób nie mogłam się połapać, gdzie to się stało. Prułam kilka razy i niestety dalej się nie zgadzało ze wzorem. W końcu postanowiłam nieco improwizować. Bałam się, że chusta może się źle układać w tym miejscu. Jenak po zblokowaniu wszystko ładnie się wyprostowało. 

 Cieżko mi było uchwycić piękne kolory tej chusty.






  Bardzo tęsknię za wiosną, za kwiatami, za zielenią w ogródku...

Dlatego też od tygodnia pędzę hiacynty :) 

 Jeśli ktos nie wie o co chodzi, to cebuki tych kwiatów sadzi się jesienią w ogródku, w doniczce lub w gruncie, żeby zimą przeszły okres chłodu, a następnie wnosi do domu, gdzie rosną i zakwitają w ekspresowym tempie. Takie właśnie pędzone hiactynty, pięknie kwitnące spotyka się wczesną wiosną w wielu sklepach.  

 Zdjęcie było robione kilka dni temu. Dzisiaj już pąki kwiatów wyrażnie wystaja spośród liści :)




 W lecie pokazywałam swoje dwie petunie, na które przypadkiem trafiłam w sklepie ogrodniczym. Jedna to Glacier Sky a druga to Lightening Sky. Pokazywałam je tutaj. Nigdy wcześniej takich nie widziałam. Bardzo mi było żal,że za rok ich nie będę miała, więc postanowiłam je przezimować. I choć jesienią wyglądały bardzo marnie, to obcięłam wszystkie pędy, przesadziłam do mniejszych doniczek i wniosłam do domu. Nie zajęło dużo czasu żeby z tych obciętych pędów zaczęły wyrastać nowe gałązki.

Niedawno na jednej z nich pojawiłay się pierwsze kwiaty :) 





 Pozdrawiam serdecznie :) 

wtorek, 11 listopada 2014

140. Moherowo – storczykowe sprawy ;)

  Całkiem normalna (a może tylko w moim mniemaniu) zależność – im dłuższa przerwa w blogowaniu, tym trudniej sklecić te kilka zdań, poukładać rozbiegane myśli w jedną w miarę logiczną całość, tak aby dało się co nieco napisać.
Znowu mnie tu trochę nie było i aż trudno uwierzyć w to, jak ten czas szybko leci. To nie tak, że zupełnie nie miałam o czym pisać, bo przecież to i owo w tak zwanym międzyczasie się wydarzyło, ale niestety zabrakło czasu na blogową prezentację. Były czwarte urodziny Wojtusia, pierwsze Julii, a i liska po odrobince przybywało. Podjęłam też męską decyzję sprucia mojej prawie ukończonej Echo Flower, bo uznałam, że zbyt duża ilość błędów nie pozwoli mi patrzeć na nią przychylnym okiem :)
Czy żałuję poświęconego na nią czasu? - otóż nie!, bo przecież uczę się dziergania drogą prób i błędów. Przyjdzie odpowiedniejszy czas na tego typu robótki :)

Powstał też mój pierwszy chlebek na zakwasie, który to wspaniałomyślnie podarowała mi koleżanka, i który stał się nierozłączną częścią mojej lodówki :)

  Obecnie dalej, uparcie jak koń pod górkę haftuję liska. Nadszedł czas na moher a w moim przypadku raczej coś co ma go przypominać. Kupiłam Fuzzy Stuff z dodatkiem błyszczącej nitki i efekt jest całkiem fajny. Haftowanie czymś takim jest nieco mniej przyjemne niż zwykłą muliną DMC, ale jak trzeba to trzeba :) 




 


  Od września za sprawą koleżanki stałam się właścicielką niebieskiego storczyka, który cały czas cieszy moje oko pięknymi kwiatami. Niestety sztucznie barwione powoli zaczynają tracić intensywnie niebieską barwę.





Pozdrawiam serdecznie :)



  

sobota, 23 sierpnia 2014

134. O tym jak rozmnażam storczyki i pierwszych w tym roku pomidorach :)


   Storczyk (mój pierwszy), którego dostałam kilka lat temu, do niedawna kwitł nieprzerwanie. Co prawda od jakiegoś czasu brakowało mu już dawnego blasku, ale ciągle kwitł i straszył swoim jednym, zresztą bardzo marnym pędem kwiatowym :)
 Uschniętą końcówkę tegoż właśnie pędu obcięłam powyżej rozgałęzienia, oszczędzając w ten sposób kilka kwitnących kwiatuszków, a mój storczyk jakby na to czekał, bo wypuścił mi nie jedną, ale trzy sadzonki liściowe!
 Dwie z nich udało mi się ukorzenić, a jedna jeszcze jest za mała i czeka na swój czas:)

 








   Kolejny z moich storczyków właśnie przeżywa okres swojej

 świetności i już od dłuższego czasu mogę się cieszyć pięknem

jego kwiecia :)







   Moje pomidory w tym roku strasznie się zbuntowały i

dopiero  dzisiaj zerwałam (a dokładnie zrobił to mój mały

pomocnik) pierwsze dwa dojrzałe! Pocieszające jest to, że

 będzie ich dość sporo (jak na moje możliwości uprawowe), bo

 na niektórych krzaczkach od zielonych aż się gałązki uginają :)

 Tak więc lepiej późno niż wcale :) 




A skoro już przy zbiorach jesteśmy, to informuję, że pierwsza

partia pietruszki została zebrana, pokrojona i zamrożona na

 zimę :)








A na koniec kwiatuszek dla Was :)