sobota, 8 września 2018

241. Wspomnienie z dzieciństwa.

  Gdy byłam małą dziewczynką babcia mojej koleżanki podarowała mi kwiat, który zerwała w swoim niesamowitym ogrodzie. Kwiat był śliczny i olbrzymi. Zakrywał całe moje dłonie i wydawało mi się wówczas, że jest wielkości mojej głowy. Czy tak było, nie mam pojęcia :) Nigdy jeszcze takiego nie widziałam i pamiętam, że zrobił na mnie ogromne wrażenie. Przyniosłam go do domu i moja mama również była nim zachwycona. 
W moich stronach znane były pod nazwą ,,gergonie'', ale po latach dowiedziałam się, że ich prawdziwa nazwa to dalie. 
  W tym roku, jako dorosła już osoba zapragnęłam mieć te kwiaty w swoim ogródku. Wróciły wspomnienia. Chciałam, żeby i moja córka mogła się zachwycać daliami, tak jak ja wtedy tym jednym podarowanym mi kwiatem :) 






















Pozdrawiam serdecznie :) 

sobota, 25 sierpnia 2018

240. Wakacyjnie.

  Niestety coraz rzadziej się pojawiam w blogowym świecie, ale są sprawy ważniejsze, które teraz zajmują mój czas. Wszelkie robótki również poszły w odstawkę i czekają na swoją kolej. 
  Tegoroczne wakacje tradycyjnie spędziliśmy w Polsce. Kilka dni pobytu  na Suwalszczyźnie nad jeziorem Dowcień dały nam upragniony wypoczynek.  Z dala od tłumów, w ciszy i spokoju miło spędziliśmy czas. Pogoda dopisała w stu procentach. 
Pojechaliśmy również zobaczyć słynne mosty w Stańczykach, które jako najwyższe tego typu budowle w Polsce robią spore wrażenie. 

 Pobyt nad jeziorem nie obył się bez przygód. Obrączka ślubna wpadła mi pomiędzy deskami pomostu prosto do jeziora w miejscu, gdzie głębokość wody wynosiła około 1,5 m. Na dnie było pełno roślin i mułu. W wodzie nie było jej nawet widać. Szanse na jej odnalezienie praktycznie żadne . Myślałam, że serce mi pęknie, bo dla mnie ta obrączka założona w kościele podczas przysięgi małżeńskiej,  jako symbol miłości wiele znaczy. Mąż widząc moją rozpacz wszedł pod ten pomost i na oślep nurkując wyjmował durszlakiem błoto z dna jeziora aż w końcu znalazł zgubę! Dla mnie to był cud. Modlitwy pomogły.  Nie sądziłam, że jeszcze kiedyś ją zobaczę. Teraz ta obrączka jest dla mnie jeszcze bardziej wyjątkowa! 

 Poniżej domek w którym mieszkaliśmy i pobliskie ,,osiedle'' :)





Lekcje pływania nie poszły na marne ;) 



Mosty w Stańczykach.




Do następnego razu :)

niedziela, 15 lipca 2018

239. Zakładki - decoupage.

 Koniec roku szkolnego w szkole, do której uczęszczają moje dzieci przypada na 20 lipca.
Tradycyjnie nauczyciele dostają od uczniów drobne upominki i kartki. Przeszperałam internet w poszukiwaniu idealnych upominków i jakoś nic mnie nie urzekło, więc postanowiłam sama coś przygotować. Na początku planowałam zrobić coś na szydełku lub wyhaftować jakieś małe obrazeczki, ale potrzebowałam 8 sztuk, więc zwyczajnie bym nie zdążyła. Padło więc na decoupage. Doświadczenie mam raczej znikome, ale postanowiłam spróbować swoich sił. Pierwszy raz miałam do czynienia z krakerem. Kupiłam go kilka lat temu, ale nie było okazji, żeby go wypróbować.
Zakładek zrobiłam 15 z obawy, że nie wszystkie ładnie wyjdą, ale jestem zadowolona z efektu i bogatsza o nowe doświadczenie :) 
















Pozdrawiam serdecznie :)


wtorek, 3 lipca 2018

238. Plany krzyżykowe.


  Ostatnio króluje u mnie szydełko. Ciągle coś tam sobie dłubię. Są to raczej drobne rzeczy, które łatwo wrzucić do torby i wszędzie ze sobą zabrać. Zatęskniłam jednak za haftowaniem. Szkoda tylko, że nie każdy haft nadaje się do robienia poza domem lub w tak zwanym międzyczasie. Zachciało mi się wyhaftować miechunki czyli Cape Gooseberry by Golden Hands. Jak dla mnie jest to haft zdecydowanie ,,domowy'' lub też ,,urlopowy'' z którym trzeba się ,,rozłożyć''. W domu, jak to w domu, zawsze jest coś pilniejszego do zrobienia i czasu na własne przyjemności jak na lekarstwo, to i postępy są marniutkie. Żadne terminy mnie jednak nie gonią, więc paniki nie ma :)


  



Na koniec jeszcze kilka ogródkowych fotek.








 Pozdrawiam cieplutko :)

piątek, 22 czerwca 2018

237. Druga taka.

 Nie zdarzyło mi się jeszcze popełnić dwóch takich samych haftów. Zupełnie inaczej ma się sprawa z szydełkowaniem. Są wzory, które tak bardzo przypadły mi do gustu, że wracam do nich po kilka razy.
 Dzisiejsza serwetka to ten sam wzór, który pokazywałam tutaj. Zdecydowałam się na kolorowe kordonki, bo to ozdoba na stolik mojej małej córci :)







Julia wpada do kuchni:
- Mamo, mamo! WSZYCE!!!
- Wszyce???! Gdzie? 
- Na roślinach!!! 


 Do następnego razu :)