środa, 10 stycznia 2018
227. Golden Hands - "Pygmy owl"
Witajcie:)
Wszystko wskazuje na to, że zamiast niedźwiedzi w Bieszczadach to ja zapadłam w miesięczny sen zimowy :)
Nastał rok 2018 i czas działać. Kilka pozycji robótkowych mam zaplanowanych. To, czy doczekają się realizacji dopiero się okaże. Na pierwszy ogień idzie "Pygmy owl" - Golden Hands.
W zestawie który kupiłam na eBayu znajdował się również kawałek kanwy, ale zastąpię go lnem w niebieskawym odcieniu.
Poniżej już widać moje niewielkie postępy :)
Do następnego razu :)
sobota, 16 grudnia 2017
226. Są takie dni....
Dzisiaj wpadam tylko na chwilkę. Po to tylko, żeby w natłoku różnych zajęć uzupełnić kolejną kartkę pamiętnika. Blog traktuję jako pewnego rodzaju pamiętnik, więc doszłam do wniosku nie może tutaj zabraknąć wspomnień z ostatniej niedzieli.
Dosłownie dwa dni mogliśmy się cieszyć piękną zimą w Anglii. Z samego rana wybraliśmy się na rodzinny spacer, który zapewne długo pozostanie w pamięci naszej i naszych dzieciaków :)

Niedawno też upiekliśmy pierwszą turę pierniczków, których dekorowanie w całości pozostawiłam moim pociechom. Ależ było pracy;)
Dzieci jak widać na poniższym zdjęciu umiaru nie znają. Im więcej ozdób tym lepiej a wiadomo, że o gustach się nie dyskutuje ;)
Pozdrawiam cieplutko :)
piątek, 1 grudnia 2017
225. Szydełkowe naleśniki ;)
Podczas listopadowego pobytu w Polsce udało mi się skończyć ostatnie elementy do mojej serwety. Pisałam o niej tutaj.
Teraz zostało mi już tylko pozszywanie tego uroczego stosiku (sztuk 61) w jedną zgrabną całość ;)
Mili moi ruszyła kolejna ROBÓTKA. Kto nie wie o co chodzi, odsyłam tutaj i tutaj.
Teraz zostało mi już tylko pozszywanie tego uroczego stosiku (sztuk 61) w jedną zgrabną całość ;)
Mili moi ruszyła kolejna ROBÓTKA. Kto nie wie o co chodzi, odsyłam tutaj i tutaj.
Pozdrawiam serdecznie :)
czwartek, 16 listopada 2017
224. Wszystkich Świętych w Polsce.
W tym roku po raz pierwszy udało nam się zorganizować wyjazd do Polski w okresie Wszystkich Świętych. Było to dla nas bardzo ważne, żeby dzieciakom pokazać jak te święta są obchodzone zgodnie z religią katolicką. Tutaj w Anglii ciężko o takie doświadczenia.
Sporo czasu spędziliśmy z rodziną, ale udało nam się też spotkać ze znajomymi, z którymi nie widzieliśmy się parę ładnych latek.
Będąc u moich rodziców wybraliśmy się do pobliskiego lasu na spacerek i zupełnie niespodziewanie nazbieraliśmy opieniek :)




W Warszawie po raz kolejny odwiedziliśmy Centrum Nauki Kopernik, gdzie dzieciaki mogły samodzielnie przeprowadzać różne doświadczenia.


Byliśmy też w Planetarium Niebo Kopernika na seansie dla dzieci w wieku szkolnym pt. ,,Słoneczna podróż''. Prezenterzy wyjaśniali min. przyczyny występowania pór roku i opowiadali o wędrówce Słońca po niebie. Wojtek był zachwycony. W pewnym momencie skulił się na siedzeniu, bo mu się wydawało, że spada na nas olbrzymia Ziemia :) Julia natomiast koniecznie chciała dotknąć gwiazd, bo przecież jak nigdy były na wyciągnięcie ręki :)
W Warszawie po raz kolejny odwiedziliśmy Centrum Nauki Kopernik, gdzie dzieciaki mogły samodzielnie przeprowadzać różne doświadczenia.
Byliśmy też w Planetarium Niebo Kopernika na seansie dla dzieci w wieku szkolnym pt. ,,Słoneczna podróż''. Prezenterzy wyjaśniali min. przyczyny występowania pór roku i opowiadali o wędrówce Słońca po niebie. Wojtek był zachwycony. W pewnym momencie skulił się na siedzeniu, bo mu się wydawało, że spada na nas olbrzymia Ziemia :) Julia natomiast koniecznie chciała dotknąć gwiazd, bo przecież jak nigdy były na wyciągnięcie ręki :)
sobota, 7 października 2017
223. Szczęściarą jestem...
Niedawno pewna pani, którą znam z widzenia uświadomiła mnie jaka to ze mnie jest niesamowita szczęściara. No, ale zacznę od początku. W piątek, po pracy jak zwykle pojechałam z córką odebrać syna ze szkoły. Dotarłam na miejsce jako druga, więc przywitałam się grzecznie z pierwszą mamą.
Owa pani zagadała:
- mamy piątek,Na co ja odrzekłam:
- w końcu, bo już nie mogłam się go doczekać (mając tutaj na myśli dość ciężki tydzień w pracy i to , że w końcu prześpię pełne osiem godzin bo nie będę musiała wstawać o 4:30 rano).
Owa pani zagadała:
- mamy piątek,Na co ja odrzekłam:
- w końcu, bo już nie mogłam się go doczekać (mając tutaj na myśli dość ciężki tydzień w pracy i to , że w końcu prześpię pełne osiem godzin bo nie będę musiała wstawać o 4:30 rano).
Pani zareagowała na to śmiechem i pytaniem dlaczego tak mówię, no więc tłumaczę:- nie będę musiała iść do pracy.Na co ona z bardzo poważną miną:
- jesteś szczęściarą, bo nie musisz pracować w weekendy!
- jesteś szczęściarą, bo nie musisz pracować w weekendy!
Myślę sobie, no faktycznie, wolę pracować w tygodniu, a weekendy spędzić z rodziną, bo przecież z mężem cały czas się rozmijamy...Pytam więc panią współczująco:
- a ty musisz pracować w weekendy?
Na co ona odpowiada:
- no tak, dzieci na piłkę nożną muszę zaprowadzać, ugotować, posprzątać...
Zirytowana mówię:
- ale ja pytam o pracę poza domem?! (w końcu u mnie w domu to przecież wszystko się samo robi!!!)
- nie, no takiej pracy to nie mam wcale, bo to by mi się nie opłacało i nie dałabym rady.
Jak wspominałam w poprzednim wpisie we wrześniu miałam urodziny. Z tej okazji Gosia z Mamelkowa podarowała mi cudne domki, które własnoręcznie wykonała.
No i tutaj mogłabym siebie nazwać SZCZĘŚCIARĄ :) Domki tak się spodobały mojej córci, że zapragnęła też takie mieć. Nieopatrznie powiedziałam o tym Gosi i na drugi dzień Julcia dostała dwa domki w wersji dziewczęcej !!! :)
No i tutaj mogłabym siebie nazwać SZCZĘŚCIARĄ :) Domki tak się spodobały mojej córci, że zapragnęła też takie mieć. Nieopatrznie powiedziałam o tym Gosi i na drugi dzień Julcia dostała dwa domki w wersji dziewczęcej !!! :)
DZIĘKUJEMY BARDZO!
sobota, 30 września 2017
222. Miska ;)
Wrzesień, to miesiąc w którym obchodzę swoje urodziny. Zwykle nie organizuję żadnych przyjęć i nie informuję wszystkich dookoła o tym niezwykle ważnym wydarzeniu ;) Chyba nie bardzo lubię być w centrum zainteresowania :) Wystarcza mi to, że najbliżsi pamiętają. No i właśnie ten najbliższy mi człowiek, który jest przy okazji moim Mężem sprawił mi nie lada niespodziankę. Pamiętał, że kiedyś stawiając pierwsze kroki w robieniu na drutach zachorowałam na pewien fajny gadżecik, ale do zakupu jakoś nie doszło. Teraz dostałam go jako prezent urodzinowy :)
Pozdrawiam :)
niedziela, 17 września 2017
221. Hafciarskie zakupy - len.
Zapasy lnu mi się wyczerpały i trzeba było coś na to zaradzić, tym bardziej że w planach mam dwa projekty, które od dłuższego czasu mi się podobają.
Często ktoś mnie pyta o jakieś szczegóły dotyczące lnu, na którym haftuję, więc postanowiłam napisać ten post.
Len kupuję przez internet, na eBayu. Podobnie sprawa się ma z muliną DMC. W tej naszej niewielkiej mieścinie nie ma pasmanterii, w której mogłabym takie rzeczy dostać.
Koszt kawałka lnu ok 49 x 69 cm to średnio 11 funtów.
Poniżej moje ostatnie zakupy ;)
Pozdrawiam serdecznie :)
Często ktoś mnie pyta o jakieś szczegóły dotyczące lnu, na którym haftuję, więc postanowiłam napisać ten post.
Len kupuję przez internet, na eBayu. Podobnie sprawa się ma z muliną DMC. W tej naszej niewielkiej mieścinie nie ma pasmanterii, w której mogłabym takie rzeczy dostać.
Koszt kawałka lnu ok 49 x 69 cm to średnio 11 funtów.
Poniżej moje ostatnie zakupy ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
