poniedziałek, 23 maja 2011

27. Historia Sonaty i jej kumpelki Cambridge Favourite.

Jakie truskawki są każdy wie, ale dla mnie te dwie pierwsze w tym roku są dość szczególne, gdyż od czasu kiedy wyprowadziłam się z domu rodzinnego, gdzie mieliśmy plantację truskawek ładnych parę lat, nie za bardzo miałam możliwości ich uprawy.
W tym roku kupiłam aż cztery krzaczki, każdy innej odmiany i posadziłam z nadzieją, że ,,coś ” z tego będzie. No i ku mojemu ogromnemu zadowoleniu jest. Przyznam się, że jeszcze nigdy nie śledziłam tak uważnie dojrzewania truskawek :D
Poniżej  prezentuję powód mojej radości, czyli historię Sonaty i jej kumpelki Cambridge Favourite w fotograficznym skrócie :)




Pozdrawiam cieplutko :)

wtorek, 17 maja 2011

26. Przerywniczek z Nimuë

Od ostatniego wpisu powstał zaledwie mały hafcik  Nimuë.
Do jego wykonania wykorzystałam len który pozostał mi po wyhaftowaniu ,,Pełni ”. Mam go jeszcze odrobinkę, ale to już chyba za mało na jakikolwiek obrazeczek. Zobaczymy ;). Niestety musiałam trochę improwizować, bo nie miałam wszystkich potrzebnych kolorków więc trzy z nich zastąpiłam nieco innymi, ale efekt nie jest chyba aż taki zły :)
Podobnie jak wiele osób mam słabość do obrazków  Nimuë i jeśli tylko czas pozwoli, a mam go niestety coraz mniej ;) to chciałabym jeszcze kilka z nich wyhaftować.
Muszę również pomyśleć nad zakupem kawałka lnu, ale tym razem w naturalnym kolorze, bo ten oliwkowy już mi się trochę przejadł :)



Dotarły do mnie również materiały z których mam zamiar uszyć pieluszki.
Są to dwa kawałki polaru ( pomarańczowy i zielony ) oraz seledynowy welurek.



Na zakończenie jeszcze tylko dwa zdjątka z kwiatami z mojego ogródeczka :)



Pozdrawiam serdecznie :)


wtorek, 10 maja 2011

25. Ach te pieluchy...;)

Ostatnimi czasy przy okazji kupowania pieluszek jednorazowych zwróciłam uwagę na zestaw kilku otulaczy czy też pieluszek  + wkłady.  Cena owego zestawu była niemała więc jako, że nie jestem zbyt ,,ekologiczną’’ mamą szybko porzuciłam myśl zakupu owego cudeńka.  
Coraz częściej myślałam sobie jednak, że fajnie by było jakby pupa synka trochę odpoczęła od ciągłego noszenia   ,, pampków’’ – niejako się przewietrzyła :)
Całkiem przypadkowo trafiłam na ten blog PieluszkoMania Hand Made
i zobaczyłam pięknie wykonane, różnokolorowe otulacze, pieluszki, wkłady i inne przydatne rzeczy. Poszperałam trochę w sieci, przemyślałam to i owo i postanowiłam uszyć sama taką pieluszkę i otulacz. Kupiłam cienki kocyk, bawełniany ręcznik i uszyłam najpierw pieluszkę a później otulacz. Pieluszka ma wewnątrz wszyty wkład, ale błąd jaki popełniłam to taki, że wewnętrzną warstwę pieluszki zrobiłam z ręcznika i  wydaje mi się, że po kilku praniach ręcznik będzie zbyt szorstki dla delikatnej pupy dziecka. Doszłam również do wniosku, że lepsze dla nas będą otulacze i uszyłam otulacz. Tym razem wewnętrzną warstwę jak również wkład chłonny obszyłam mięciutką bawełną. Wkład wewnątrz otulacza jest przymocowany na rzepy. Wczoraj otulacz był testowany i dość dobrze się sprawdza. Wojtuś nie ma żadnych podrażnień na skórze , ale mam pewne zastrzeżenia co do chłonności wkładu. Zrobiony został z dwóch warstw dość cienkiego bawełnianego ręcznika i dwóch warstw bawełny.
Jak na razie poszukuję tego, co dla nas najlepsze i kolejny otulacz będzie zrobiony z polaru, bo jak wyczytałam polar ma takie właściwości, że odciąga wilgoć od skóry dziecka i zatrzymuje ją w środku, no i oczywiście jego chłonność jest dużo lepsza niż innych materiałów. Nie zdecydowałam jeszcze czy będzie to otulacz typu kieszonka, czy inny, bo to pewnie w trakcie szycia zrobię :)
Czy chcę całkowicie zrezygnować z jednorazowych ,,pampków’’ – nie, to nie dla mnie, ale częściowo – dlaczego nie. Na pewno chcę spróbować, a reszta w praniu wyjdzie :)

Poniżej zdjęcia wspomnianego otulacza.









Jeszcze trochę z tematu jedzonka maluszków :)



Bardzo dobrym rozwiązaniem w naszym przypadku jest podawanie Wojtusiowi kleiku kukurydzianego ( u nas Nestle ) przyrządzonego według przepisu na opakowaniu, ale tak aby był dość gęsty z dodatkiem np. dokładnie rozdrobnionego widelcem banana.
Można dodać również inne świeże owoce lub też gotowe ze słoiczka.
Synek bardzo lubi takie danie i nigdy nie ma problemu z jego pochłonięciem, podczas gdy sam kleik nie zawsze jest wystarczająco smaczny.




Pozdrawiam serdecznie :)


Uwaga: nie biorę odpowiedzialności za żadne bolące brzuszki !

niedziela, 8 maja 2011

24. Co w ogródku piszczy...

Dzisiejszy wpis będzie nieco inny :)
O tej porze roku bardzo cieszy mnie wszystko, co rośnie, kwitnie i ładnie wygląda w moim ogródku, dlatego dziś tylko ogródkowe fotki :)
















i jeszcze mój miniaturowy warzywniak ;)


Pozdrawiam serdecznie :)


Taki kolor róż to mój ulubiony :)

sobota, 7 maja 2011

23. Zakładkowo.

Od ostatniego wpisu udało mi się zrobić trzy zakładeczki, które są przeznaczone na upominki ;)
Do ich wykonania wykorzystałam resztki kanwy, które zostały mi po wyhaftowaniu większych obrazków.
Dwie z zakładek zszywane były tak, jak zszywa sie biscornu. Jest to dość pracochłonny sposób wykończenia, ale efekt jak dla mnie jest o wiele lepszy niż po zwykłym zszyciu.
Oczywiście najprostrzym rozwiązaniem byłoby użycie taśmy :)








Pozdrawiam serdecznie :)

środa, 4 maja 2011

22. Wygrane candy dotarło :)

Właśnie dzisiaj dotarła do mnie paczuszka od Haft i Patchwork z wygranym candy.
To co dostałam jest przepiękne! Serwetka z uroczym hafcikiem ozdobiona szydełkową koronką, do tego kawusia z zającem do schrupania ;)
To nie wszystko mam jeszcze jajo ;) Pierwszy raz widzę na żywca, ba trzymam w ręce  takie patchworkowe jajco i nie mogę się mu nadziwić jak sprytnie jest zrobione! Oczywiście jest przecudnej urody. Zresztą zobaczcie sami.
Dziękuję Ci bardzo Mariolko :) Sprawiłaś mi ogromną radość.  







Pozdrawiam cieplutko :).  

wtorek, 3 maja 2011

21. ,, Misz - masz ”

Jak zwykle w kilku punktach :)


Po pierwsze :

Sprawiłam sobie drugą podusię – igielnik, trochę inną niż zamierzałam, ale nawet mi się podoba taka jaka wyszła :)

A oto ona :





Po drugie :

Do tej pory dawałam synkowi obiadki głównie ze słoiczków, ale zamierzam pichcić mu sama jakieś papki :)
Dzisiaj zrobiłam mu zupkę z warzyw i żółtka.
Przepis w wersji z samym brokułem znalazłam w Internecie, ale  go zmodyfikowałam według własnego uznania.
Jest to zupka dla dzieci po 6 miesiącu życia. Nie jest to żadna nowość. Pewnie dobrze znana wśród mam , ale  podam przepis, bo może komuś się przyda, a jednocześnie będzie mi miło jeśli bardziej doświadczone niż ja mamy podzielą się swoimi przepisami dla maluszków.

Potrzebne:
- 2 różyczki brokuła
- mała marchewka
- średni ziemniak
- łyżeczka masła
- żółtko z ugotowanego jajka

Wykonanie :

Warzywa gotujemy do miękkości. ( wrzucamy do wrzątku, aby były jak najkrócej przebywały w wysokiej temperaturze, co
wpływa na mniejsze straty witamin ) Nie używamy soli, ani żadnych innych przypraw!
Do ugotowanych odcedzonych warzyw jeszcze dobrze ciepłych dodajemy łyżeczkę masła i żółtko i wszystko razem traktujemy bezlitośnie benderem tworząc piękną zielonkawą papkę :)
Jeżeli owa papka jest zbyt gęsta rozcieńczamy letnią przegotowaną wodą.

Ilość zupki jaką otrzymałam wystarczy na dwa posiłki, w związku z czym drugą część przechowuję w lodówce w szczelnym pojemniczku na drugi dzień.

Niestety ta papka chyba bardziej mnie smakowała niż mojemu synkowi, bo krzywił się niemiłosiernie, ale mimo to pochłonął całą przeznaczoną na posiłek porcję :)

Uwaga :

NIE BIORĘ ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA ŻADNE BOLĄCE BRZUSZKI !!! ;)

A oto opisana papka ;)


Po trzecie :

Dzisiaj pojechałam na rynek w celu zakupienia jajec. Okazało się jednak, że w miejscu, gdzie zwykle je sprzedają były sprzedawane starocie. Ja lubię się kręcić po takich straganach, więc się zakręciłam w tą i z powrotem i nabyłam superanckie podkładki pod kubeczki za zawrotną sumę 50 pensów ;) Komplecik składa się z pudełeczka i sześciu podkładek.
Zakupy owe zaliczam do bardzo udanych ;)



Po czwarte :

Bardziej aktualne zdjęcie naszego szkraba :)



Pozdrawiam serdecznie :)