sobota, 23 maja 2015

165. Aniołek dla Amelii.

   W pierwszej chwili powiedziałam nie, nie dam rady, to niestety nie wykonalne...
Później miałam coś na kształt wyrzutów sumienia, że odmawiam małej, kochanej, niewinnej kruszynce...
Chociaż wyraźnej prośby nigdy nie było, to jednak przeorganizowałam nieco moje hafciarskie plany (nie żebym miała jakiś ściśle określone, ale jakiś ogólny zamysł był) i tak to pomiędzy jednym a drugim kęsem kanapki na przerwie w pracy oraz późnymi wieczorami powstawał maleńki aniołek dla Amelii :)
Madzia odebrała przesyłkę już w sobotę, ale ja z przyczyn czasowych pokazuję go dopiero dzisiaj.
Pamiątka spodobała się bardzo, a to jest dla mnie największą nagrodą :)
Cieszę się również, że udało mi się ją wykonać i nie ,,chlapałam jęzorem na darmo'' :)














    Chcę jeszcze Wam pokazać jakich szczególnych gości mamy w naszym ogródeczku :) Budki lęgowe cały czas wisiały na ścianie garażu, ale żaden ptaszek za naszych czasów w nich nie mieszkał, aż do teraz. Ku ogromnej radości wszystkich domowników sikory mają tam teraz swoje potomstwo :)



   Julia, czy to w ogródku, czy na spacerku nie przejdzie obojętnie obok żadnego zwierzęcia, ptaka czy owada. Wpada w iście cielęcy zachwyt na widok każdego z nich :)
Ostatnio na wszystkie czarne ptaszki woła kra, kra, a inne fju, tfju, fsiu i takie tam podobne :))) 
 



Pozdrawiam cieplutko :)

środa, 13 maja 2015

164. Pod górkę.



   Kilka różnych spraw ostatnio w moim życiu zbiegło się razem i sprawiło, że nie miałam ani czasu, ani nawet chęci na jakąkolwiek aktywność blogową. Wymiana pieca w naszym domku, popsuty samochód i inne drobne wydarzenia nie wprowadzały mnie w optymistyczny nastrój. To tak dla wyjaśnienia...



  A teraz jest lepiej :) Nowy piec wisi, lśni i działa :) Został tylko filtr do założenia, ale to już tylko kilka godzin pracy. Samochód prawie naprawiony i można nim już jeździć :) Zostało sprawdzić jedną rzecz, co nastąpi w przyszłym tygodniu i mam cichą nadzieję, że nie będzie to nic strasznego.



  Hafcikowo się dzieje niewiele, ale coś tam się dzieje. Nie mogę jednak nic pokazać, bo to prezent.



   Ogródek stał się obecnie naszym ulubionym miejscem przebywania. Bardzo sobie cenię ten niewielki skrawek ziemi dookoła domu, który zapewnia nam tyle radości. Dzieci zawsze mają pełne ręce roboty, a ja chwilę spokoju i czasu na jakieś drobne prace domowe.
Myślę, że trochę zdjęć z ogródka nie powinno tutaj zaszkodzić :) 

 















   Zakupiona ze dwa, może trzy lata temu pergola posypała się całkowicie. Metal przerdzewiał i do niczego się już nie nadaje. Żal mi się tych moich powojników zrobiło, bo gdy zaczęło to wszystko jako tako wyglądać na tej mojej nieszczęsnej pergoli, to się dziadostwo wzięło i zawaliło :(
Mężu się zlitował i robi dla mnie taką solidną, drewnianą, można powiedzieć wymarzoną, ale to jeszcze potrwa, bo jak zwykle w naszym obecnym życiu czynnikiem ograniczającym jest brak czasu. Mam tylko nadzieję, że uda mi się te wszystkie kwiaty jakoś przełożyć na to nowe cudeńko...











  Storczyki moje chyba się na mnie solidnie obraziły, bo strasznie zmarniały. Prawdą jest niestety, że trochę je zaniedbałam... Jeden tylko ładnie rośnie. Pamiętacie tego niebieskiego, farbowanego storczyka, którego kiedyś dostałam od koleżanki? Co niektórzy ciekawi byli jaki kolor będą miały jego kolejne kwiaty. Otóż kwitnie i jako jedyny z mojej gromadki ma się całkiem nieźle, a kwitnie tak jak na zdjęciach poniżej. 





   Dla przypomnienia kolor na jaki kwitł poprzednio. 


 



Do następnego razu :)







środa, 29 kwietnia 2015

163. W tajemnicy :)

  Od dość dawna podziwiam niezwykłe prace jednej z naszych koleżanek blogowych. To prawdziwa artystka o dobrym serduchu. Różne, cudne rzeczy robi i nie sposób tutaj wszystkiego wymienić, ale jedną z dziedzin, którymi się zajmuje jest haft wstążeczkowy. No i tutaj pewnie większość już wie kogo mam na myśli :) Obrazy kwiatów przez nią wykonane to prawdziwe dzieła sztuki.
Oczywiście mowa tutaj o Anstahe.
Marzyło mi się, żeby zobaczyć jej obrazy na żywo i wiecie co!? Mało tego, że zobaczyłam, ale widzę i ciągle na nie patrzę i patrzeć będę. Ba, nie patrzeć, a nieustannie podziwiać, bo mam aż dwa z nich w moim własnym domku :)))
  Doszło do spotkania trzech fantastycznych blogerek i Danusia przez Gosię przekazała mi dwa swoje obrazy. Wszystko to odbyło się w wielkiej tajemnicy i ja nie miałam o tej całej szeroko zakrojonej akcji zielonego pojęcia, aż do czasu gdy otrzymałam prezent!
Jak zobaczyłam te hafty, to z wrażenia zapomniałam języka w gębie i nawet chyba Gosi nie podziękowałam za przywiezienie ich z Polski, za co najmocniej teraz publicznie przepraszam:( Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że gdy się podróżuje z dzieciakami, to zawsze brakuje miejsca w bagażu. Tym bardziej doceniam i dziękuję.



  Wczoraj biegałam po całym domu szukając odpowiedniego dla nich miejsca. W końcu zdecydowałam, że będą wisiały niedaleko wejścia, aby wszyscy mogli je podziwiać. Są wyjątkowe, śliczne i tylko moje :) Danusiu sprawiłaś mi ogromną radość. BARDZO CI DZIĘKUJĘ. 

 










sobota, 18 kwietnia 2015

162. Oprawione Pomme - Nimue i sernik wiosenny Puchatek.

   Dzisiaj z mężowską pomocą w końcu udało mi się  oprawić i zawiesić moje jabłuszko (Pomme - Nimue).
  Powinno było to nastąpić już jakiś czas temu, gdyż wszystkie potrzebne materiały miałam w domu, ale brak czasu skutecznie uniemożliwił mi wcześniejsze zakończenie tego projektu. 
  Pomysł właśnie na taką oprawę nie jest mojego autorstwa i został znaleziony w sieci (klik). 
Zauroczył mnie tak bardzo, że zapragnęłam mieć coś takiego u siebie w domu.
  Dodatkowo Aga przepięknie wykonała ten sam haft umieszczając go na prostokątnej desce (klik), w ten sposób nie rezygnując z jednego ze skrzatów. Obie wersje są świetne i początkowo nie wiedziałam do końca jak oprawić swój haft. Ostateczną decyzję podjęłam po tym jak Mąż zakupił mi deskę w kształcie jabłka :)







  Ostatnio natrafiłam w internecie na ciekawe, a przede wszystkim łatwe w wykonaniu ciasto, które bardzo posmakowało nie tylko domownikom :)
Uznałam więc, że jest godne polecenia.
Przepis pochodzi z tej strony – klik.







Pozdrawiam cieplutko :)

środa, 15 kwietnia 2015

161. Fotograficzny przegląd ostatnich dni i malinki v 3.

   Pogodę ostatnio mamy wyjątkowo piękną, więc praktycznie każdy wolny czas spędzamy na spacerach, placach zabaw oraz w ogródku. Dzieci są bardzo zadowolone, ja zresztą też :)
  Dzisiaj zdjęciowa relacja z tego, co robiliśmy przez ostatnie dni.
Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć, że piękna, słoneczna pogoda i haftowanie nie idzie ze sobą w parze? 
Dzisiaj więc trzecia odsłona malinek, czyli tych moich marnych postępów zrobionych od ostatniego wpisu :) 

 


























Do następnego razu :)