sobota, 18 kwietnia 2015

162. Oprawione Pomme - Nimue i sernik wiosenny Puchatek.

   Dzisiaj z mężowską pomocą w końcu udało mi się  oprawić i zawiesić moje jabłuszko (Pomme - Nimue).
  Powinno było to nastąpić już jakiś czas temu, gdyż wszystkie potrzebne materiały miałam w domu, ale brak czasu skutecznie uniemożliwił mi wcześniejsze zakończenie tego projektu. 
  Pomysł właśnie na taką oprawę nie jest mojego autorstwa i został znaleziony w sieci (klik). 
Zauroczył mnie tak bardzo, że zapragnęłam mieć coś takiego u siebie w domu.
  Dodatkowo Aga przepięknie wykonała ten sam haft umieszczając go na prostokątnej desce (klik), w ten sposób nie rezygnując z jednego ze skrzatów. Obie wersje są świetne i początkowo nie wiedziałam do końca jak oprawić swój haft. Ostateczną decyzję podjęłam po tym jak Mąż zakupił mi deskę w kształcie jabłka :)







  Ostatnio natrafiłam w internecie na ciekawe, a przede wszystkim łatwe w wykonaniu ciasto, które bardzo posmakowało nie tylko domownikom :)
Uznałam więc, że jest godne polecenia.
Przepis pochodzi z tej strony – klik.







Pozdrawiam cieplutko :)

środa, 15 kwietnia 2015

161. Fotograficzny przegląd ostatnich dni i malinki v 3.

   Pogodę ostatnio mamy wyjątkowo piękną, więc praktycznie każdy wolny czas spędzamy na spacerach, placach zabaw oraz w ogródku. Dzieci są bardzo zadowolone, ja zresztą też :)
  Dzisiaj zdjęciowa relacja z tego, co robiliśmy przez ostatnie dni.
Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć, że piękna, słoneczna pogoda i haftowanie nie idzie ze sobą w parze? 
Dzisiaj więc trzecia odsłona malinek, czyli tych moich marnych postępów zrobionych od ostatniego wpisu :) 

 


























Do następnego razu :)



czwartek, 9 kwietnia 2015

160. Szczypior siedmiolatka w roli głównej i malinki v 2.

   Nieco więcej krzyżyków pojawiło się na moich malinkach. Fajnie mi się je haftuje i plany są na następny obrazek z tej serii, ale nie zacznę go, dopóki malinek nie skończę. Dwa rozpoczęte hafty mi w zupełności wystarczą :) 

 


  Od niedawna cieplejsze dni u nas nastały i pomimo wczesnej wiosny już mogę się cieszyć szczypiorem z mojego ogródka :) A taki był marny jak go wsadzałam pierwszego roku. Myślałam, że guzik z niego będzie, a tu proszę jak się rozpanoszył :)
Sam mi się rozsiał dziko i nieco dalej niż początkowo planowałam, ale zdecydowałam, że tak zostanie :) 

 





 
Do następnego razu :)




sobota, 4 kwietnia 2015

159. Za Tadeusza oraz życzenia.

  Wczoraj wieczorkiem dotarła do mnie przesyłka od Gosi z Mamelkowa za wygraną zabawę pod tytułem zagadka kryminalna. Zanim zacznę się rozwodzić na jej temat zaznaczę, że przesyłka dotarła do mnie w ekspresowym tempie, bo w zaledwie kilka minut (tak, tak, kilka minut, to nie pomyłka), a dostarczył ją kurier tak solidny, że własne dziecko powierzyć mu byłoby można, gdyby potrzeba taka nastąpiła :) Brzmi jak bajka? 
No cóż, w dzisiejszych czasach, nierzadko się słyszy o przesyłkach widmo, nie docierających do adresata, ale w tym przypadku mowy o czymś takim być nie mogło! Ktoś pewnie zapyta jak ta Kobieta to robi? Skąd takich kurierów wynajduje? 
Ano moi drodzy Męża własnego o przysługę prosi :)))



  W tym miejscu pragnę podziękować Mężowi Gosi za fatygę :) 






Teraz przejdę do mojej nagrody:)



Fakt, że wygrałam zabawę napawa mnie dumą niezmierną :) Istnieje więc ryzyko, że woda sodowa uderzy mi do głowy. Spory esej, zamiast krótkiej listy zakupów dla Męża może być jedynie niewinnym początkiem :)



Dostałam przepiękne rzeczy!
Fartuszek w ptaszorki (mój już dawno ma za sobą czasy swojej świetności), zaparzaczka do herbatki z uroczym żabolkiem, śliczne składane pudełko, które powędruje do pokoiku Julii oraz zestaw cudnych kwiatowych mydełek.



Wszystko jest absolutnie cudne!



DZIĘKUJĘ :) 
 













  Na koniec jeszcze tyko życzenia z okazji Świąt Wielkanocnych dla wszystkich, którzy tutaj zabłądzą :)



Niech nadzieja zmartwychwstania przynosi Wam radość,
której nic nie zdoła przyćmić.




niedziela, 29 marca 2015

158. Fée Bleu v 2

   Dzisiaj kolejna odsłona Fée Bleu. Niewiele miałam czasu na haftowanie więc i postępy dość marne. Cieszy mnie jednak fakt , że w tym ogólnym moim zabieganiu i tak udaje mi się po kilka krzyżyków od czasu do czasu postawić :) 




 
Miłej niedzieli :)

piątek, 13 marca 2015

157. Oprawiony lisek i oficjalne otwarcie sezonu ogródkowego :)

   Niedawno przypomniałam sobie, że nie pokazywałam jeszcze oprawionego Liska, który już od jakiegoś czasu dumnie wisi obok innych Nimuë :)
Z racji kiepskiego oświetlenia i kiepskiego sprzętu fotograficznego sesję robiłam w ogródku i takowa chyba bardziej do mnie przemawia :)



   Ramka taka jak u innych moich haftów z tej serii i jak zwykle bez szybki. 






   Pogoda ostatnimi dniami nieco nas rozpieszcza, więc korzystając z tego faktu, wczoraj gdy moja najmniejsza pociecha miała drzemkę, a starszak przebywał w przedszkolu zaszyłam się w ogródku próbując nieco ogarnąć temat. Ogródek jest bardzo zaniedbany i nie chodzi tu tylko o prace porządkowe po zimie.
Co nieco ogarnełam, ale można by uznać, że to kropla w morzu potrzeb i pomimo niewielkich jego gabarytów jest sporo do zrobienia.
Praca w ogródku, to dla mnie sama przyjemność i lubię tego typu wysiłek, więc płakać nie będę. Jedynie nad czym mogę zapłakać, to nad ciągłym brakiem czasu na te moje dodatkowe zajęcia :)))



Tak czy siak, ogłaszam sezon ogródkowy u mnie za otwarty ;) 

 



Pozdrawiam serdecznie :) 

sobota, 7 marca 2015

156. Spotkanie i pierwsza odsłona malinek – V. Enginger.

  W poprzednią sobotę odwiedziła mnie Gosia wraz z mężem i dzieciaczkami.
Post miał być napisany już kilka dni temu, ale jak to często bywa niedane mi było wcześniej się za to zabrać...
Było super. Dzieciaki się wybawiły, a my mogliśmy trochę pogadać.
Dużo by pisać, ale tak w skrócie, to czas spędzony w przemiłym towarzystwie :)
Oczywiście Gosia nie była by sobą, gdyby nie przytachała ze sobą góry prezentów dla mnie i moich szkrabów :)
Wojtuś i Julcia zostali obdarowani superaśnymi czapkami godnymi szefa kuchni oraz ręczniczkami kuchennymi, dzięki czemu każde nasze wspólne pieczenie stanie się jeszcze większą atrakcją :)
   Dodatkowo uroczy zestaw wielkanocnych figurek do własnoręcznego pomalowania i mnóstwo słodyczy :)
  Ja dostałam śliczne puszki do kuchni oraz przepiśnik, na kupno którego zaczajałam się już od jakiegoś czasu, ale ciągle o nim zapominałam. W końcu będę mogła poskromić swoje wszędzie fruwające karteluszki,  zapisane w pośpiechu i zawierające wyłącznie sprawdzone przepisy :) Ciekawe skąd ona o tym wiedziała?;)
Wszystko to w cudnych kolorkach :))) 

Gosiu DZIĘKUJEMY! 










   Dzisiaj chcę jeszcze pokazać począteczek kolejnego haftu jaki niedawno zaczęłam – malinki V. Enginger, którym się oprzeć nie zdołałam :) 
 



 

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, bez których 
prowadzenie bloga nie byłoby takie przyjemne :)