Dzisiaj z mężowską
pomocą w końcu udało mi się oprawić i zawiesić moje jabłuszko
(Pomme - Nimue).
Powinno było to
nastąpić już jakiś czas temu, gdyż wszystkie potrzebne materiały miałam w domu, ale brak czasu skutecznie uniemożliwił mi wcześniejsze zakończenie tego projektu.
Pomysł właśnie na taką
oprawę nie jest mojego autorstwa i został znaleziony w sieci (klik).
Zauroczył mnie tak bardzo, że zapragnęłam mieć coś takiego u siebie w domu.
Dodatkowo Aga przepięknie
wykonała ten sam haft umieszczając go na prostokątnej desce (klik), w ten
sposób nie rezygnując z jednego ze skrzatów. Obie wersje są świetne i początkowo nie wiedziałam do końca
jak oprawić swój haft. Ostateczną decyzję podjęłam po tym jak
Mąż zakupił mi deskę w kształcie jabłka :)
Ostatnio natrafiłam w internecie na
ciekawe, a przede wszystkim łatwe w wykonaniu ciasto, które bardzo
posmakowało nie tylko domownikom :)
Uznałam więc, że jest
godne polecenia.
Przepis pochodzi z tej
strony – klik.
Pozdrawiam cieplutko :)
sobota, 18 kwietnia 2015
środa, 15 kwietnia 2015
161. Fotograficzny przegląd ostatnich dni i malinki v 3.
Pogodę ostatnio mamy
wyjątkowo piękną, więc praktycznie każdy wolny czas spędzamy na
spacerach, placach zabaw oraz w ogródku. Dzieci są bardzo
zadowolone, ja zresztą też :)
Dzisiaj zdjęciowa relacja z tego, co robiliśmy przez ostatnie dni.
Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć, że piękna, słoneczna pogoda i haftowanie nie idzie ze sobą w parze?
Dzisiaj więc trzecia odsłona malinek, czyli tych moich marnych postępów zrobionych od ostatniego wpisu :)
Dzisiaj zdjęciowa relacja z tego, co robiliśmy przez ostatnie dni.
Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć, że piękna, słoneczna pogoda i haftowanie nie idzie ze sobą w parze?
Dzisiaj więc trzecia odsłona malinek, czyli tych moich marnych postępów zrobionych od ostatniego wpisu :)
Do następnego razu :)
czwartek, 9 kwietnia 2015
160. Szczypior siedmiolatka w roli głównej i malinki v 2.
Nieco więcej krzyżyków
pojawiło się na moich malinkach. Fajnie mi się je haftuje i plany
są na następny obrazek z tej serii, ale nie zacznę go, dopóki
malinek nie skończę. Dwa rozpoczęte hafty mi w zupełności
wystarczą :)
Od niedawna cieplejsze dni u nas nastały i pomimo wczesnej wiosny już mogę się cieszyć szczypiorem z mojego ogródka :) A taki był marny jak go wsadzałam pierwszego roku. Myślałam, że guzik z niego będzie, a tu proszę jak się rozpanoszył :)
Sam mi się rozsiał dziko i nieco dalej niż początkowo planowałam, ale zdecydowałam, że tak zostanie :)
Od niedawna cieplejsze dni u nas nastały i pomimo wczesnej wiosny już mogę się cieszyć szczypiorem z mojego ogródka :) A taki był marny jak go wsadzałam pierwszego roku. Myślałam, że guzik z niego będzie, a tu proszę jak się rozpanoszył :)
Sam mi się rozsiał dziko i nieco dalej niż początkowo planowałam, ale zdecydowałam, że tak zostanie :)
Do następnego razu :)
sobota, 4 kwietnia 2015
159. Za Tadeusza oraz życzenia.
Wczoraj wieczorkiem dotarła
do mnie przesyłka od Gosi z Mamelkowa za wygraną zabawę pod
tytułem zagadka kryminalna. Zanim zacznę się rozwodzić na jej
temat zaznaczę, że przesyłka dotarła do mnie w ekspresowym
tempie, bo w zaledwie kilka minut (tak, tak, kilka minut, to nie
pomyłka), a dostarczył ją kurier tak solidny, że własne dziecko
powierzyć mu byłoby można, gdyby potrzeba taka nastąpiła :)
Brzmi jak bajka?
No cóż, w dzisiejszych czasach, nierzadko się słyszy o przesyłkach widmo, nie docierających do adresata, ale w tym przypadku mowy o czymś takim być nie mogło! Ktoś pewnie zapyta jak ta Kobieta to robi? Skąd takich kurierów wynajduje?
Ano moi drodzy Męża własnego o przysługę prosi :)))
W tym miejscu pragnę podziękować Mężowi Gosi za fatygę :)
Teraz przejdę do mojej nagrody:)
Fakt, że wygrałam zabawę napawa mnie dumą niezmierną :) Istnieje więc ryzyko, że woda sodowa uderzy mi do głowy. Spory esej, zamiast krótkiej listy zakupów dla Męża może być jedynie niewinnym początkiem :)
Dostałam przepiękne rzeczy!
Fartuszek w ptaszorki (mój już dawno ma za sobą czasy swojej świetności), zaparzaczka do herbatki z uroczym żabolkiem, śliczne składane pudełko, które powędruje do pokoiku Julii oraz zestaw cudnych kwiatowych mydełek.
Wszystko jest absolutnie cudne!
DZIĘKUJĘ :)
Na koniec jeszcze tyko życzenia z okazji Świąt Wielkanocnych dla wszystkich, którzy tutaj zabłądzą :)
Niech nadzieja zmartwychwstania przynosi Wam radość,
której nic nie zdoła przyćmić.
No cóż, w dzisiejszych czasach, nierzadko się słyszy o przesyłkach widmo, nie docierających do adresata, ale w tym przypadku mowy o czymś takim być nie mogło! Ktoś pewnie zapyta jak ta Kobieta to robi? Skąd takich kurierów wynajduje?
Ano moi drodzy Męża własnego o przysługę prosi :)))
W tym miejscu pragnę podziękować Mężowi Gosi za fatygę :)
Teraz przejdę do mojej nagrody:)
Fakt, że wygrałam zabawę napawa mnie dumą niezmierną :) Istnieje więc ryzyko, że woda sodowa uderzy mi do głowy. Spory esej, zamiast krótkiej listy zakupów dla Męża może być jedynie niewinnym początkiem :)
Dostałam przepiękne rzeczy!
Fartuszek w ptaszorki (mój już dawno ma za sobą czasy swojej świetności), zaparzaczka do herbatki z uroczym żabolkiem, śliczne składane pudełko, które powędruje do pokoiku Julii oraz zestaw cudnych kwiatowych mydełek.
Wszystko jest absolutnie cudne!
DZIĘKUJĘ :)
Na koniec jeszcze tyko życzenia z okazji Świąt Wielkanocnych dla wszystkich, którzy tutaj zabłądzą :)
Niech nadzieja zmartwychwstania przynosi Wam radość,
której nic nie zdoła przyćmić.
niedziela, 29 marca 2015
158. Fée Bleu v 2
Dzisiaj kolejna odsłona Fée
Bleu. Niewiele miałam czasu na haftowanie więc i postępy dość
marne. Cieszy mnie jednak fakt , że w tym ogólnym moim zabieganiu i
tak udaje mi się po kilka krzyżyków od czasu do czasu postawić :)
Miłej niedzieli :)
piątek, 13 marca 2015
157. Oprawiony lisek i oficjalne otwarcie sezonu ogródkowego :)
Niedawno
przypomniałam sobie, że nie pokazywałam jeszcze oprawionego Liska,
który już od jakiegoś czasu dumnie wisi obok innych Nimuë :)
Z racji kiepskiego oświetlenia i kiepskiego sprzętu fotograficznego sesję robiłam w ogródku i takowa chyba bardziej do mnie przemawia :)
Ramka taka jak u innych moich haftów z tej serii i jak zwykle bez szybki.
Pogoda ostatnimi dniami
nieco nas rozpieszcza, więc korzystając z tego faktu, wczoraj gdy moja
najmniejsza pociecha miała drzemkę, a starszak przebywał w
przedszkolu zaszyłam się w ogródku próbując nieco ogarnąć
temat. Ogródek jest bardzo zaniedbany i nie chodzi tu tylko o prace
porządkowe po zimie.
Co nieco ogarnełam, ale można by uznać, że to kropla w morzu potrzeb i pomimo niewielkich jego gabarytów jest sporo do zrobienia.
Praca w ogródku, to dla mnie sama przyjemność i lubię tego typu wysiłek, więc płakać nie będę. Jedynie nad czym mogę zapłakać, to nad ciągłym brakiem czasu na te moje dodatkowe zajęcia :)))
Tak czy siak, ogłaszam sezon ogródkowy u mnie za otwarty ;)
Z racji kiepskiego oświetlenia i kiepskiego sprzętu fotograficznego sesję robiłam w ogródku i takowa chyba bardziej do mnie przemawia :)
Ramka taka jak u innych moich haftów z tej serii i jak zwykle bez szybki.
Co nieco ogarnełam, ale można by uznać, że to kropla w morzu potrzeb i pomimo niewielkich jego gabarytów jest sporo do zrobienia.
Praca w ogródku, to dla mnie sama przyjemność i lubię tego typu wysiłek, więc płakać nie będę. Jedynie nad czym mogę zapłakać, to nad ciągłym brakiem czasu na te moje dodatkowe zajęcia :)))
Tak czy siak, ogłaszam sezon ogródkowy u mnie za otwarty ;)
Pozdrawiam serdecznie :)
sobota, 7 marca 2015
156. Spotkanie i pierwsza odsłona malinek – V. Enginger.
W poprzednią sobotę
odwiedziła mnie Gosia wraz z mężem i dzieciaczkami.
Post miał być napisany już kilka dni temu, ale jak to często bywa niedane mi było wcześniej się za to zabrać...
Było super. Dzieciaki się wybawiły, a my mogliśmy trochę pogadać.
Dużo by pisać, ale tak w skrócie, to czas spędzony w przemiłym towarzystwie :)
Oczywiście Gosia nie była by sobą, gdyby nie przytachała ze sobą góry prezentów dla mnie i moich szkrabów :)
Wojtuś i Julcia zostali obdarowani superaśnymi czapkami godnymi szefa kuchni oraz ręczniczkami kuchennymi, dzięki czemu każde nasze wspólne pieczenie stanie się jeszcze większą atrakcją :)
Dodatkowo uroczy zestaw wielkanocnych figurek do własnoręcznego pomalowania i mnóstwo słodyczy :)
Ja dostałam śliczne puszki do kuchni oraz przepiśnik, na kupno którego zaczajałam się już od jakiegoś czasu, ale ciągle o nim zapominałam. W końcu będę mogła poskromić swoje wszędzie fruwające karteluszki, zapisane w pośpiechu i zawierające wyłącznie sprawdzone przepisy :) Ciekawe skąd ona o tym wiedziała?;)
Wszystko to w cudnych kolorkach :)))
Gosiu DZIĘKUJEMY!
Dzisiaj chcę jeszcze pokazać począteczek kolejnego haftu jaki niedawno zaczęłam – malinki V. Enginger, którym się oprzeć nie zdołałam :)
Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, bez których
prowadzenie bloga nie byłoby takie przyjemne :)
Post miał być napisany już kilka dni temu, ale jak to często bywa niedane mi było wcześniej się za to zabrać...
Było super. Dzieciaki się wybawiły, a my mogliśmy trochę pogadać.
Dużo by pisać, ale tak w skrócie, to czas spędzony w przemiłym towarzystwie :)
Oczywiście Gosia nie była by sobą, gdyby nie przytachała ze sobą góry prezentów dla mnie i moich szkrabów :)
Wojtuś i Julcia zostali obdarowani superaśnymi czapkami godnymi szefa kuchni oraz ręczniczkami kuchennymi, dzięki czemu każde nasze wspólne pieczenie stanie się jeszcze większą atrakcją :)
Dodatkowo uroczy zestaw wielkanocnych figurek do własnoręcznego pomalowania i mnóstwo słodyczy :)
Ja dostałam śliczne puszki do kuchni oraz przepiśnik, na kupno którego zaczajałam się już od jakiegoś czasu, ale ciągle o nim zapominałam. W końcu będę mogła poskromić swoje wszędzie fruwające karteluszki, zapisane w pośpiechu i zawierające wyłącznie sprawdzone przepisy :) Ciekawe skąd ona o tym wiedziała?;)
Wszystko to w cudnych kolorkach :)))
Gosiu DZIĘKUJEMY!
Dzisiaj chcę jeszcze pokazać począteczek kolejnego haftu jaki niedawno zaczęłam – malinki V. Enginger, którym się oprzeć nie zdołałam :)
Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, bez których
prowadzenie bloga nie byłoby takie przyjemne :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)