Haftowanie tego obrazeczka trwało dość długo i nie obyło się bez niewielkich zmian, o których jednak nie będę się rozpisywać.
Ten kto go haftował z pewnością je zauważy:)
Praca nad nim przedłużała się z powodu braku czasu i należała raczej do tych przyjemniejszych.
Jak dla większości osób haftujących ten obrazek największym wyzwaniem były dla mnie sznurki huśtawki.
Nie jest jeszcze oprawiony, ale niebawem powinnam to uczynić.
Muszę tylko kupić ramkę i cierpliwie poczekać na przesyłkę.
Pozdrawiam serdecznie i do następnego razu :)
środa, 18 września 2013
czwartek, 12 września 2013
96. Poduszeczka.
Długo mnie tu nie było, ale remont sypialni, zepsuty laptop nie sprzyjały robótkowaniu...
Miałam w domu jeszcze jedną poduszeczkę, na którą brakowało jakiejś kolorowej poszewki.
Wczoraj na rynku znów wpadł mi w oko fajny bawełniany materiał i powstała trzecia już poduszeczka dla synka.
Dużo się dzieje na tym małym kawałeczku materiału, więc zrobiłam sporo zdjęć :)
Dziękuję Wam za odwiedziny i pozostawione komentarze, które wiele dla mnie znaczą :)
Do następnego razu :)
czwartek, 8 sierpnia 2013
95. Poduszki w ptaszory.
Ostatnio
na rynku zakupiłam materiał, który bardzo mi się spodobał. Bawełna bez żadnych
domieszek, kolorowa, nadająca się w sam raz do uszycia poszewek na poduszeczki
dla synka.
Trochę
ostatnio starałam się ,,ożywić’’ pokoik Wojtusia poprzez, kolorowe zasłonki
oraz inne dodatki, więc i podusie trochę pomogły w osiągnięciu tego celu.
Dawno już
nic nie szyłam, więc z radością zasiadłam do maszyny.
Pozdrawiam
serdecznie:)
niedziela, 28 lipca 2013
94. Oprawiony haft, lawendowe zbiory i kaktusy.
Udało mi
się oprawić ,,The Kingfisher ‘’, który już wisi na swoim miejscu. Ramka
dokładnie taka sama jak do poprzednich Nimuë.
A tak wyglądają
moje trzy ptaszynki J
U nas
lawenda kwitła trochę później i dopiero niedawno zasuszyłam bukiecik, który w
przyszłości przeznaczę do wykonania woreczka zapachowego.
Ostatnio
moje kaktusiki znów cieszyły swoimi pięknymi kwiatami.
Pozdrawiam
serdecznie :)
sobota, 13 lipca 2013
93. Wszystkiego po trochu.
Ostatnio
więcej się u mnie działo kulinarnie niż robótkowo.
Pierwszy
raz robiłam leczo i muszę przyznać, że to całkiem fajna potrawa
Skusiłam
się jeszcze na zrobienie większej ilości krokietów z pieczarkami, po to, aby
część z nich zamrozić.
Niedawno wybrałam się do okulisty i tak jak
przypuszczałam, do wszelkich prac wymagających koncentracji wzrokowej powinnam
zakładać okulary.
No cóż, muszę się do nich przyzwyczaić.
Zielona
cebulka z truskawkami…
To musi dobrze
smakować! :)
Jeszcze
tylko trochę kwiatów, dopóki chcą cieszyć swoim pięknem.
Dziękuję
za liczne odwiedziny i pozostawione komentarze.
Do
następnego wpisu:)
środa, 3 lipca 2013
92. The Kingfisher skończony.
Trwało to strasznie długo, ale zimorodek jest już skończony.
Wyhaftowany został na lnie w odcieniu błękitu, co było dobrym pomysłem.
Sporo w nim błędów jednak w większości mało widocznych. W moim przypadku błędem było haftowanie na lnie bez jakiejkolwiek podziałki.
Mam nauczkę na przyszłość.
Zrezygnowałam z półkrzyżyków na skrzydełkach i to chyba nie był najlepszy pomysł, chociaż efekt końcowy i tak mi się podoba :)
Na koniec jeszcze zdjęcie znanego w niektórych kręgach badacza
wszelakich tropów :)
Dziękuję za wszystkie
odwiedziny, pozostawione komentarze i pozdrawiam cieplutko:)
piątek, 28 czerwca 2013
91. Tegoroczny warzywniak.
W tym
roku jeszcze nie zamieszczałam na blogu zdjęć z mojego ogródka, który to od
jakiegoś czasu cieszy moje oczy.
Dzisiaj głównie o warzywach:)
Z tych, co wsadziłam wszystkie rosną ładnie z wyjątkiem ogórków,
które siane dwa razy wzejść nie zechciały. Trzeciej próby nie było!
Niedaleko
warzyw rośnie kilka krzaczków truskawek, które u mnie dopiero zaczynają
dojrzewać.
Pozdrawiam
serdecznie:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)