czwartek, 8 sierpnia 2013

95. Poduszki w ptaszory.


  Ostatnio na rynku zakupiłam materiał, który bardzo mi się spodobał. Bawełna bez żadnych domieszek, kolorowa, nadająca się w sam raz do uszycia poszewek na poduszeczki dla synka.

 

Trochę ostatnio starałam się ,,ożywić’’ pokoik Wojtusia poprzez, kolorowe zasłonki oraz inne dodatki, więc i podusie trochę pomogły w osiągnięciu tego celu.

Dawno już nic nie szyłam, więc z radością zasiadłam do maszyny.


 


 
Pozdrawiam serdecznie:)

niedziela, 28 lipca 2013

94. Oprawiony haft, lawendowe zbiory i kaktusy.


 

  Udało mi się oprawić ,,The Kingfisher ‘’, który już wisi na swoim miejscu. Ramka dokładnie taka sama jak do poprzednich Nimuë.
 

 
A tak wyglądają moje trzy ptaszynki J

 
 
 
U nas lawenda kwitła trochę później i dopiero niedawno zasuszyłam bukiecik, który w przyszłości przeznaczę do wykonania woreczka zapachowego.
 

 
Ostatnio moje kaktusiki znów cieszyły swoimi pięknymi kwiatami.

 


 
Pozdrawiam serdecznie :)
 
 

sobota, 13 lipca 2013

93. Wszystkiego po trochu.


   Ostatnio więcej się u mnie działo kulinarnie niż robótkowo.
 
   Pierwszy raz robiłam leczo i muszę przyznać, że to całkiem fajna potrawa
    Kilka cebul, różnokolorowe papryki, pomidory w puszce, frankfurterki, pieprz, troszkę ketchupu pikantnego, słodka papryka mielona. To wszystko, co potrzeba mi było do przygotowania tej potrawy.


 
 
     Skusiłam się jeszcze na zrobienie większej ilości krokietów z pieczarkami, po to, aby część z nich zamrozić. 
 

 
 
 
   Niedawno wybrałam się do okulisty i tak jak przypuszczałam, do wszelkich prac wymagających koncentracji wzrokowej powinnam zakładać okulary.
 
    No cóż, muszę się do nich przyzwyczaić.
 
 
 
     Zielona cebulka z truskawkami…
To musi dobrze smakować! :)  
 
 
 
     Jeszcze tylko trochę kwiatów, dopóki chcą cieszyć swoim pięknem.
 
 









 


Dziękuję za liczne odwiedziny i pozostawione komentarze.

Do następnego wpisu:)

środa, 3 lipca 2013

92. The Kingfisher skończony.


     Trwało to strasznie długo, ale zimorodek jest już skończony.

Wyhaftowany został na lnie w odcieniu błękitu, co było dobrym pomysłem.

    Sporo w nim błędów jednak w większości mało widocznych. W moim przypadku błędem było haftowanie na lnie bez jakiejkolwiek podziałki.

Mam nauczkę na przyszłość.

    Zrezygnowałam z półkrzyżyków na skrzydełkach i to chyba nie był najlepszy pomysł, chociaż efekt końcowy i tak mi się podoba :)




 

 
 
Na koniec jeszcze zdjęcie znanego w niektórych kręgach badacza wszelakich tropów :)
 
 Dziękuję za wszystkie odwiedziny, pozostawione komentarze i pozdrawiam cieplutko:)

piątek, 28 czerwca 2013

91. Tegoroczny warzywniak.


    W tym roku jeszcze nie zamieszczałam na blogu zdjęć z mojego ogródka, który to od jakiegoś czasu cieszy moje oczy.
Dzisiaj głównie o warzywach:)

 Z tych, co wsadziłam wszystkie rosną ładnie z wyjątkiem ogórków, które siane dwa razy wzejść nie zechciały. Trzeciej próby nie było!

Niedaleko warzyw rośnie kilka krzaczków truskawek, które u mnie dopiero zaczynają dojrzewać.
 







 
 
 
 
Pozdrawiam serdecznie:)
 

czwartek, 6 czerwca 2013

90. Po wakacjach.


    Tym razem moja nieobecność blogowa spowodowana była wakacyjnym wyjazdem.

 Przepraszam, że nie odpowiadałam na komentarze ani nie gościłam na Waszych blogach.

W najbliższym czasie postaram się nadrobić zaległości.

Troszeczkę krzyżyków przybyło na moich hafcie. Efekty na zdjęciu poniżej.

 



 
Pozdrawiam cieplutko.

niedziela, 28 kwietnia 2013

89. The Kingfisher – odsłona pierwsza.


    Już od dłuższego czasu haftuję The Kingfisher firmy Nimuë i jeszcze trochę mi zajmie zanim go skończę.
Haftuję go na lnie o rozmiarze 32 i lekko niebieskawym odcieniu, który moim zdaniem fajnie pasuje do kolorystyki obrazka.

 


Pozdrawiam i do następnego wpisu :)