niedziela, 11 marca 2018

230. Konstancja skończona :))))

  Miał być ukończony na Boże Narodzenie, ale czasu zabrakło i będzie na Wielkanoc :)
 Praca nad obrusem trwała ponad rok. Tutaj pisałam o nim pierwszy raz. Wykorzystałam 58 elementów, które połączyłam pikotkami. 
 Jest to największa  szydełkowa robótka, jaką wykonałam do tej pory.  Przyznam nieskromnie, że bardzo mi się podoba i jestem dumna, że ją ukończyłam :) 
 








Do następnego razu :) 

niedziela, 4 marca 2018

229. Szydełkowe kurki.

 Chwilowo porzuciłam haft na rzecz szydełkowych kurek na wielkanocne jajka. Robię je w tak zwanym międzyczasie, wtedy gdy nie mogę się zabrać za większy projekt. Nigdy jeszcze ich nie robiłam i ciekawa byłam czy sobie poradzę. Korzystałam z tego wzoru, za który autorce bardzo dziękuję.
 Dzieciaki już zaklepały sobie poszczególne sztuki:) Na początku powstały dwie z kordonków, jakie miałam w domu, stąd różowy i niebiesko-biało-zielony grzebyczek. Później dokupiłam kilka innych kolorów w miejscowej pasmanterii, choć wybór był niewielki. 







Pozdrawiam serdecznie :) 

czwartek, 15 lutego 2018

228. Pygmy owl # 2



  Nadszedł czas na pokazanie hafciarskich postępów w sówce. Jeśli chodzi o moje osobiste wrażenia przy pracy nad tym projektem, to muszę przyznać, że jest to najtrudniejszy haft z jakim miałam do czynienia do tej pory. Spora ilość krzyżyków składających się z dwóch kolorów, półkrzyżyki w prawo, w lewo, supełki, kontury, to wszystko sprawia, że haft jest dość wymagający.
Z drugiej strony jednak, dzięki tym wszystkim kombinacjom obraz sprawia wrażenie trójwymiarowości. Oczywiście nie udało mi się uniknąć kilku ,,bubli'', które to nie jedno sprawne hafciarskie oko z pewnością wypatrzy, ale zdecydowałam, że poprawek nie będzie, bo z ogólnego efektu jestem zadowolona :)







Do następnego razu. 





środa, 10 stycznia 2018

227. Golden Hands - "Pygmy owl"



Witajcie:)

 
Wszystko wskazuje na to, że zamiast niedźwiedzi w Bieszczadach to ja zapadłam w miesięczny sen zimowy :)

Nastał rok 2018 i czas działać. Kilka pozycji robótkowych mam zaplanowanych. To, czy doczekają się realizacji dopiero się okaże. Na pierwszy ogień idzie "Pygmy owl" - Golden Hands.


W zestawie który kupiłam na eBayu znajdował się również kawałek kanwy, ale zastąpię go lnem w niebieskawym odcieniu.











Poniżej już widać moje niewielkie postępy :)







Do następnego razu :)

sobota, 16 grudnia 2017

226. Są takie dni....




  Dzisiaj wpadam
tylko na chwilkę. Po to tylko, żeby w natłoku różnych zajęć uzupełnić kolejną kartkę pamiętnika. Blog traktuję jako pewnego rodzaju pamiętnik, więc doszłam do wniosku nie może tutaj zabraknąć wspomnień z ostatniej niedzieli.

  Dosłownie dwa dni mogliśmy się cieszyć piękną zimą w Anglii. Z samego rana wybraliśmy się na rodzinny spacer, który zapewne długo pozostanie w pamięci naszej i naszych dzieciaków :)

               






















 Niedawno też upiekliśmy pierwszą turę pierniczków, których dekorowanie w całości pozostawiłam moim pociechom. Ależ było pracy;) 
Dzieci jak widać na poniższym zdjęciu umiaru nie znają. Im więcej ozdób tym lepiej a wiadomo, że o gustach się nie dyskutuje  ;) 



Pozdrawiam cieplutko :)

piątek, 1 grudnia 2017

225. Szydełkowe naleśniki ;)

  Podczas listopadowego pobytu w Polsce udało mi się skończyć ostatnie elementy do mojej serwety. Pisałam o niej tutaj
Teraz zostało mi już tylko pozszywanie tego uroczego stosiku (sztuk 61) w jedną zgrabną całość ;)







 Mili moi ruszyła kolejna ROBÓTKA. Kto nie wie o co chodzi, odsyłam tutaj i tutaj





Pozdrawiam serdecznie :) 

czwartek, 16 listopada 2017

224. Wszystkich Świętych w Polsce.



 W tym roku po raz pierwszy udało nam się zorganizować wyjazd do Polski w okresie  Wszystkich Świętych. Było to dla nas bardzo ważne, żeby dzieciakom pokazać jak te święta są obchodzone zgodnie z religią katolicką. Tutaj w Anglii ciężko o takie doświadczenia.





 Sporo czasu spędziliśmy z rodziną, ale udało nam się też spotkać ze znajomymi, z którymi nie widzieliśmy się parę ładnych latek.




 Będąc u moich rodziców wybraliśmy się do pobliskiego lasu na spacerek i zupełnie niespodziewanie nazbieraliśmy opieniek :)













 W Warszawie po raz kolejny odwiedziliśmy Centrum Nauki Kopernik, gdzie dzieciaki mogły samodzielnie przeprowadzać różne doświadczenia.









 Byliśmy też w Planetarium Niebo Kopernika na seansie dla dzieci w wieku szkolnym pt. ,,Słoneczna podróż''. Prezenterzy wyjaśniali min. przyczyny występowania pór roku i opowiadali o wędrówce Słońca po niebie. Wojtek był zachwycony. W pewnym momencie skulił się na siedzeniu, bo mu się wydawało, że spada na nas olbrzymia Ziemia :) Julia natomiast koniecznie chciała dotknąć gwiazd, bo przecież jak nigdy były na wyciągnięcie ręki :) 




W ciągu tych kilku dni spędzonych w Warszawie udało nam się również trochę pochodzić po Starym Mieście.









Tyle na dzisiaj moi mili. Pozdrawiam cieplutko :)