niedziela, 17 września 2017

221. Hafciarskie zakupy - len.

 Zapasy lnu mi się wyczerpały i trzeba było coś na to zaradzić, tym bardziej że w planach mam dwa projekty, które od dłuższego czasu mi się podobają.

 Często ktoś mnie pyta o jakieś szczegóły dotyczące lnu, na którym haftuję, więc postanowiłam napisać ten post.

 Len kupuję przez internet, na eBayu. Podobnie sprawa się ma z muliną DMC. W tej naszej niewielkiej mieścinie nie ma pasmanterii, w której mogłabym takie rzeczy dostać.

Koszt kawałka lnu ok 49 x 69 cm to średnio 11 funtów.

 Poniżej moje ostatnie zakupy ;)






Pozdrawiam serdecznie :)

sobota, 9 września 2017

220. Ogórki.


  Na wiosnę, gdy siałam ogórki w moim niewielkim warzywniaku, nie spodziewałam się wielkich zbiorów. Cóż by tam mogło urosnąć na dwóch krótkich, zaledwie dwumetrowych rządkach?

 Myślałam raczej o konsumpcji bieżącej, a jak się uda to o ukiszeniu kilku słoików.

 Okazało się jednak, że ogórki niesamowicie obrodziły, zresztą nadal łodygi są zielone i ciągle zbieram plony!

 Oprócz tego, co jedliśmy na surowo, jako mizerię i na kanapki, ukisiłam ponad 30 słoików, z czego kilka już zjedliśmy. zrobiłam też 16 małych słoiczków (300ml) z ogórkami kiszonymi tartymi - do zupy. Do kiszenia tartych wybrałam większe sztuki, te które nieco przerosły.



 Kilka osób z pracy też się załapało na ogórki :)

 Cieszą mnie te moje ogórtasy bardzo, bo tu w Anglii jedyne miejsce, w którym widziałam ogórki gruntowe nadające się do kiszenia był sklep polski. Niestety ogórki po przebytej drodze nie były zbyt jędrne. Kolejna sprawa to moje są 100% ekologiczne :) 

 Poniżej dla przypomnienia moja olbrzymia plantacja ogórków wiosną ;)


 Dalej już część tegorocznych zbiorów i przetworów :) 







Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy tutaj zaglądają :) 

sobota, 2 września 2017

219. Kwas chlebowy.

 Pierwszy raz kwas chlebowy robiłam w tamtym roku. Naczytałam się wiele dobrego o tym świetnym napoju i chciałam sama zacząć go robić, tym bardziej, że piekę własny chleb na zakwasie.
 Nie będę tutaj opisywała jego składu, czy też właściwości, bo jeśli ktoś chce się dowiedzieć czegoś więcej na ten temat,to w internecie znajdzie wszystko. Kwas robiłam kilka razy, używając zwykłych drożdży piekarniczych, bo taki miałam przepis. Fermentacja zachodziła w butelkach, w związku z czym czasami dochodziło do dość spektakularnych wybuchów podczas ich otwierania ;)
 Niedawno w internecie natknęłam się na świetny filmik, gdzie autorka pokazuje krok po kroku jak przygotować kwas, tyle że fermentację prowadzi przy użyciu drożdży piwowarskich w butli do fermentacji piwa/wina.
Smak takiego kwasu jest o wiele lepszy, bo
nie wyczuwa się drożdżowego posmaku. W butelkach nie ma również tyle odsadu, bo wszystko zostaje na dnie butli.
 Filmik i cały przepis tam przedstawiony jest godny polecenia.


 
 Poniżej przedstawiam zdjęcia z moje własnej produkcji ;)



Nie mogłam córci odmówić sfotografowania jej ulubionego ptaszka :)


  Pozdrawiam cieplutko :)

sobota, 26 sierpnia 2017

218. Porzeczka skończona.


 Dziś z pewną ulgą i niemałą satysfakcją zamieszczam zdjęcia skończonej porzeczki autorstwa Veronique Enginger. U mnie w wersji bez napisów.

 Wykonanie tego haftu przeciągnęło mi się bardzo w czasie, gdyż robiłam inne prace, głównie szydełkowe. Nie obyło się też bez przygód, o których pisałam tutaj
 


  


Pozdrawiam serdecznie :) 




środa, 5 lipca 2017

217. Plony zbieram ;)



 Kolejny raz będą zdjęcia z ogródka :) Wiem, wiem nieco monotonnie się robi, ale musicie mi wybaczyć sezonową zajawkę :)

Zaczęły dojrzewać pierwsze pomidorki, które na bieżąco są pożerane przez moje dwa szkraby.



Mało tego tunel wraz z całą uprawą został im wydzierżawiony, tyle, że mama (czyli ja) zobowiązała się do dalszej pielęgnacji roślin ;) To się nazywa biznes ;)







 Pierwsze ogórki gruntowe posadzone pod folią też już wydały plony. Te na zewnątrz będą w późniejszym terminie. 




Jak do tej pory tylko jedna papryczka postanowiła wydać owoc ;) 



 Skusiłam się na zamrożenie liści szpinaku w całości. Z jednego krótkiego rządka narosło go całkiem sporo. Zdecydowanie za dużo jak na nasze bieżące potrzeby, więc zaczynał przerastać. 





 Jeden rządek jarmużu to również ilość nie do przejedzenia dla naszej rodzinki, ale tutaj paniki nie ma niech sobie rośnie, bo i całkiem ładnie wygląda ;) 




 A teraz z innej beczki.
Moje dzieciaki ostatnio mają fazę na malowanie zwierząt. Arcydzieła są wszędzie i zawsze wywołują uśmiech na twarzach rodziców ;)

Poniżej kot namalowany przez Julcię na mojej kuchennej tablicy :)



Dalej dinozaury autorstwa Wojtusia :)


czwartek, 22 czerwca 2017

216. Porzeczka cd.



 Witajcie, po kolejnej ponad miesięcznej przerwie.

 Piękna pogoda jaką mieliśmy ostatnimi czasy  w Anglii raczej nie sprzyjała robótkowaniu. Udało mi się postawić zaledwie parę krzyżyków w moich nieszczęsnych porzeczkach (Veronique Enginger). Została jeszcze część konturów, bo napisów haftować nie będę. 
Taki mój kaprys ;)

Haft obecnie wygląda tak:




















 Pogoda robótkom zbytnio nie sprzyjała, ale roślinom w ogródku bardzo. Trzeba było tylko regularnie wszystko podlewać, bo ziemia bardzo szybko wysychała.

 Kilka zdjęć poniżej dla porównania jak niektóre rośliny wyglądały jeszcze miesiąc temu.















Kilka fotek zrobionych niedawno:































 Na koniec cudne róże, w moim ulubionym kolorze, które dostałam od męża, tak po prostu, bez jakiejś szczególnej okazji :) Mój bukiet ślubny był zrobiony z takich właśnie róż :)









Pozdrawiam cieplutko :)

sobota, 13 maja 2017

215. W moim ogródku.



Dziś zapraszam Was do mojego ogródka.

 W tym roku zakupiliśmy dwa tysiące litrów kompostu, który w większości został wysypany na niewielkiej powierzchni, gdzie uprawiam warzywa. Wcześniej była tam glina i uprawa roślin nie zawsze się udawała, nie wspominając już o tym, że przekopywanie takiej ziemi to żadna przyjemność.

Tak więc teraz praca w moim warzywniaku jest prawdziwą przyjemnością, a roślinki pięknie wschodzą :)

 Nie mam aż tyle miejsca, żeby uprawiać wszystko to, co bym chciała, ale i tak jest nieźle. Pierwszy raz wzięłam się za uprawę jarmużu oraz czarnej kapusty toskańskiej czyli Cavolo Nero. Często używam tych roslin do robienia owocowo- warzywnych koktajli. Jeśli chodzi o jarmuż to wybrałam odmianę Scarlet o pięknych fioletowych liściach, która mam nadzieję będzie stanowiła również element dekoracyjny mojego ogródka szczególnie w okresie późno jesiennym i zimowym, bo fioletowy kolor robi się intensywniejszy po pierwszych przymrozkach.











 Nowy, większy tunel foliowy stoi częściowo na betonowych płytkach oraz gliniastej ziemi dlatego zdecydowałam się na uprawę pomidorów w trzynastolitrowych wiadrach. Podłoże dla wygody zostało pokryte korą ogrodniczą. Znalazło się też miejsce na kilka wiader z ogórkami i papryką :)
Jeśli chodzi o pomidory to zaszalałam, bo mam cztery różne odmiany. Dwie malinowe - Faworyt i Bawole Serce oraz małe pomidorki koktajlowe  z nasion od mojej mamy a także pomidor karłowy. 






 Lubię używać  świeżych ziół w mojej kuchni dlatego w donicach uprawiam tymianek, oregano i rozmaryn.









 Poniżej możecie zobaczyć mój ekologiczny sposób na ślimaki - pokruszone skorupki z jajek. Z pewnością nie jest tak skuteczny, jak chemiczne środki, ale sprawdza się całkiem nieźle pod warunkiem ,że skorupek jest dużo :) 



 Na koniec tego nieco przydługawego wpisu prezentuję Wam mój kwietnik zrobiony z palety. Paleta została przemalowana z niebieskiego na brązowy kolor. W doniczkach posadziłam petunię :)






Pozdrawiam wiosennie :)