niedziela, 5 marca 2017

210. Po przerwie.

Witajcie po dość długiej przerwie. 

 Zaliczyliśmy rodzinny wyjazd do Polski, a tam dzieciaki mogły doświadczyć prawdziwej zimy. Udało się nawet (za namową syna) pośmigać na łyżwach. Pierwszy raz miałam okazję być na prawdziwym lodowisku i nieźle się wybawiłam :)




 Na polu robótkowym monotonia. Powoli powstają kolejne elementy do mojej wielkiej serwety o której pisałam w poprzednim poście. 





 Udało mi się też przeczytać kilka ciekawych książek, ale o tym następnym razem :) 

 Pozdrawiam cieplutko :) 

sobota, 7 stycznia 2017

209. Serweta zaplanowana na rok 2017 i piernik staropolski dojrzewający.



Witajcie :)

Życzę Wam wszelkiej pomyślności w Nowym Roku 2017.

 Zaglądają tutaj zapewne przeciwnicy jak i zwolennicy wszelkich planów i postanowień noworocznych. W internecie pełno jest stron, gdzie ludzie piszą o tym, co zaplanowali, jak organzują sobie codzienne obowiązki  mając niemalże wszystko pod kontrolą. 
Przyznam, że trochę mi to imponuje i sama mam sporo drobnych planów, postanowień, ale co z tego wyniknie, to się dopiero okaże :) Oczywiście miejsce na spontan też musi być, więc spokojnie, to dotczy tylko niektórych aspektów mojego życia :)
A jak jest u Was z podejściem do takich spraw? 

Zaplanowałam między innymi, że w przeciągu roku wydziergam sobie serwetę (a raczej obrus) ,,Konstancja'', której schemat znalazłam w gazetce Diana Robótki Ręczne z nr. 10/1996.  Serweta skłda się z 61 motywów zszytych ze sobą na zewnętrznych pikotkach każdego łuku. Bardzo mi się spodobała. 
Plan mój jest taki, żeby wykonać ok. 1,5 elementu tygodniowo. Po tym dojdzie czas na  blokowanie elementów i zszywanie :) 

Zdjęcia właśnie z tej gazetki:





 
 W tym roku na Święta  pierwszy raz upiekłam piernik staropolski, dojrzewający z tego przepisu i bardzo się cieszę, że go wypróbowałam, bo jest rewelcyjny! 
Kiedyś dawniej w sklepach były takie pierniki. Kupowało się je na wagę, ale były ciężkie i sporo kosztowało kupienie kawałka. Jadłam go zaledwie kilka razy, ale ten smak zapamiętałm dokładnie :) 
Ten mój piernik upieczony na Święta to właśnie był ten smak, a nieskromnie pisząc może nawet lepszy :) 

Przełożyłam go swoimi powidłami z czekoladą, które robiłam tutaj  i muszę przyznać, że to był strzał w dziesiątkę :)

Ten piernik na stałe wchodzi do mojego świątecznego menu :) 






Pozdrawiam cieplutko :)  

sobota, 24 grudnia 2016

208. Świąteczne Życzenia.


 Przychodzę dzisiaj do Was z życzeniami. Zanim jednak to zrobię, chciałabym Wam pokazać jaką śliczną ozdobę dostałam od mojej koleżanki Gosi, która prowadzi fantastyczny blog  mamelkowo.
 Wpadła mi w oko ta zawieszka, gdy Gosia ją prezentowała na swoim blogu TU, o czym nie omieszkałam napisać i niedługo po tym dostałam od niej taką samą w prezencie! Dziękuję BARDZO :) 
Wisi u mnie w jadalni, ale tam nie mogłam zrobić fajnego zdjęcia, bo światła dziennego w tym miejscu jak na lekarstwo, więc zdjęcia nie były robione w miejscu docelowym. 






 Kochani życzę Wam Świąt rodzinnych, spokojnych i radosnych :)



niedziela, 18 grudnia 2016

207. Z życia wzięte ;)



  Do pracy mam ponad 40 km w jedną stronę i codziennie muszę dojeżdżać. Jakoś szczególnie mi to nie przeszkadza, bo lubię prowadzić, ale mam poczucie straty czasu jakie się z tym wiąże. Czasu, który mogƚabym poświęcić dzieciom, ogarnąć dom lub zrobić coś bardziej produktywnego. Znalazłam sobie jednak sposób na to, aby ten czas nie byƚ zupełnie stracony i zwykle sƚucham audiobooków. Mowa tu o ok. 1.5 h dziennie. Wiem, wiem inni mają gorzej. Dla mojej mamy, która całe życie ciężko pracowała w rodzinnym gospodarstwie i nie musiała nigdzie dojeżdżać jest to odlegƚość odstraszająca. Zresztą nie tylko dla niej. Wiele osób mnie pyta: a nie szukałaś czegoś bliżej? Ano byłam na dwóch rozmowach w innych oddziałach naszej firmy, ale zmiana pracy, to nie zmiana skarpetek, szczególnie jak w grę wchodzi dopasowanie godzin pracy do opieki nad dzieciakami, szkoƚą starszego, pracą męża oraz wynagrodzeniem / pozycją nie gorszą od tej obecnej.

 No, ale dość o tym. Po lekko przydługawym wstępie dochodzimy do sedna sprawy. Otóż kilka dni temu pojawiƚ się u nas w firmie facet, który mieszka w tej samej miejscowości co ja i dotarƚ do pracy ROWEREM !!! Nie jakimś tam wypasionym, leciutkim, rzec by można samo-jeżdżącym, ale zwykłym, starym , wręcz takim z niższej póƚki. Odległość nie taka straszna na weekend-ową przejażdżkę rekreacyjną, ale do pracy i z powrotem!? 

Maƚo tego mamy przecież grudzień. Co prawda temperatury lekko na plusie, ale często pada i ogólnie jet szaro, buro i ponuro. Ot taka typowa angielska pogoda ;)

Na dodatek tenże Pan na końcowym etapie swej podróży został ,,przechwycony’’ przez policję, gdy śmigał sobie owym starym rowerem po AUTOSTRADZIE :) Samochody osobowe, tiry trąbiły, kierowcy coś tam pokazywali, ale ON myślaƚ, że mu kibicują i nawet parę razy im pomachaƚ…

W efekcie spóźniƚ się nieco i musiaƚ się z tego wytłumaczyć… Przy okazji zyskał sobie przydomek KOLARZ :)



 Na koniec tego lekko przydługawego wpisu zapraszam na pierniczki, które kilka dni temu piekłam z pomocą moich szkrabów 





Pozdrawiam cieplutko :) 

piątek, 9 grudnia 2016

206. W plecy ze wszystkim ...



 Wpis o Niegowie miał być zamieszczony już tydzień temu, ale życie zweryfikowało moje plany. W piątek musiałam być w pracy 13 godzin, a w sobotę 11, więc i sił i czasu zabrakło na jakiekolwiek dodatkowe zajęcia. 






To już chyba ostatni dzwonek na przyłączenie się do wspaniałej akcji Robótka 2016 .








Filmik nagrany z poprzedniej robótki może ostatecznie przekonać tych, którzy jeszcze się wahają.



                            





 Niedawno pokusiłam się o zrobienie bałwanka ze skarpetki. Całkiem przypadkiem zakupiłam takie ze srebrną nitką i bałwanek fajnie się się błyszczy w świetle lampki :) Będą następne, bo skarpetek jeszcze mi kilka zostało, a zabawa przy nich jest przednia :) 






Poniżej lampion, który wykonał mój mąż z pomocą córci, gdy ja byłam w pracy :) Ładny zapach się w domu roznosi :) 








Pamiętacie moje ładne storczyki? Nie? , to może i lepiej, bo został mi już tylko jeden i to dość marny. Reszta padła :( Doszłam do wniosku, że jedyne kwiaty, które całkiem nieźle się u mnie mają to kaktusy. Pięknie rosną i często kwitną :) Tak jak ten poniżej :)





Pozdrawiam serdecznie :)

piątek, 18 listopada 2016

205. Chusta Virus.


  Niedawno  na miejscowym bazarku zakupiłam bliżej nieokreśloną włóczkę z domieszką alpaki w kolorze ładnego różu. Sama się zdziwiłam swoim wyborem, bo różowego koloru nie znoszę, ale ten odcień akurat bardzo mi się spodobał. Już przy zakupie wiedziałam, że powstanie z niej chusta dla mojej małej królewny :) Wiedziałam nawet jaki wzór wybiorę :) 

No i powstała chusta Virus. 







Pozdrawiam cieplutko :) 


sobota, 5 listopada 2016

204. Poducha z afrykańskch kwiatów.

  Dziś mogę w końcu zaprezentować poduchę zrobioną z pokazywanych już wcześniej afrykańsich kwatów. Druga strona to same połsłupki. Kolorki żywe i wesołe, bo to dla mojej małej córeczki :)  









Niedawno mój małżonek zrobił pyszny boczek na kanapki, który gorąco polecam. 
Płat boczku bez skóry natarł przyprawami (majeranek, sól, czosnek, odrobina oliwy z oliwek), zawinął w roladę i związał sznurkiem następnie upiekł w rękawie. 


Do następnego razu :)